Zygzak McQueen, czyli fuzji haftu z patchworkiem ciąg dalszy

Jak wspomniałam w ostatnim wpisie, oprócz wróżek dostałam od Iwonki trzeci haft - chłopacki. Fantastycznego Zygzaka McQueena dla mojego Synka :-)

Oczywiście, jak tylko skończyłam poduchę dla Córki, właściciel haftowanego Zygzaka upomniał się o swoje ;-) Chwilę dojrzewałam do tego, w jaki sposób zaaranżować otoczenie bohatera, aż trafiłam na kapitalne tkaniny z odpowiednimi wzorami.
I tak - od prawie 2 lat - poducha cieszy się niesłabnącą sympatią.
A co najważniejsze, zgodnie z zapewnieniami Iwonki haft trzyma się i użytkuje w tej formie doskonale!

Szyjąc poduchę częściowo wykorzystałam technikę nazywaną quilt as you go, która polega na zszywaniu ze sobą kolejnych kawałków tkaniny bezpośrednio na wypełnieniu.
W tej poduszce przyszywałam w ten sposób kolejne pasy otaczające haft. 
Przy czym patchworkową jezdnię najpierw zszyłam w całość i dopiero przyszyłam jako blok.

Efekt poniżej na zdjęciach.

Zbliżenie na haft i patchworkową jezdnię.


Lamówka. Tym razem przyszyłam ją w całości na maszynie.
I na zdjęciu zdecydowanie widać, dlaczego wolę jednak przyszywać ją częściowo ręcznie.
Jak dotąd nie wypracowałam metody, która pozwoliłaby, aby ten drugi maszynowy szew wyglądał tak estetycznie, jakby sobie tego życzyła.
 
Poduchę, a właściwie poszewkę, zapięłam na napy.

Całość prezentuje się tak.
Przód
 I tył

Tym sposobem pozostał mi jeszcze jeden wróżkowy haft. Biorąc pod uwagę, że jest mój, to pewnie nie prędko doczeka się godnej oprawy. Wszak nie od dziś wiadomo, że szewc bez butów chodzi ;-) Ja do dziś nie mam swojego patchworkowego pledu. Ech ;-)

Mam jeszcze sporo do pokazania. Następnym razem może coś z "wisiadeł"?
Zobaczymy :-)
Dziękuję Wam za odwiedziny .
Basia

Komentarze

  1. Bardzo fajna, chłopczyńska :)
    Swoją przygodę z patchworkiem zaczęłam, ponieważ potrzebowałam narzuty na łóżko. Nie mam jej do dziś (!), choć osobistego pledu się dorobiłam, nawet półtora, bo jeden dzielę czasem z mężem :)
    Myślę, że w szyciu najfajniejsze jest... szycie :) I zachwyt jak kogoś obdarowuję też jest wspaniały.
    Życzę wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

Kap, kap... podobno po każdej burzy w końcu wychodzi słońce...