środa, 29 sierpnia 2018

Moropikseloza. To znów nerka.

Postanowiłam, że zamiast zapowiedzianej mojej osobistej piórkowej, pokażę dziś...


"Moropikselozę"

Nerka niestandardowa, bo uszyta z... softshellu!
Ot taki eksperyment, o którym krótko Wam opowiem.
Pod koniec maja, w obliczu zbliżających się wakacji zaplanowałam uszyć nerki dla moich dzieci i dla siebie.
Z lekkim sportowym zacięciem, odporne na deszcze, łatwe w czyszczeniu, nieco sztywniejsze, a jednocześnie w miarę lekkie.
I mogłabym szyć ze standardowej wodoodpornej tkaniny poliestrowej, ale uznałam, że nie będzie odpowiednio sztywna. 

Postanowiłam wypróbować softshell. Wybrałam trzy świetne wzory i...
...okazało się, że mimo odpowiedniej grubości ta tkanina nie zachowa oczekiwanej sztywności. Mało tego, zupełnie przeoczyłam, że softshell minimalnie się naciąga.
Finalnie oprócz podszewki musiałam dodać warstwę stabilizującego wigofilu, co w przypadku prezentowanego egzemplarza nieco utrudniło szycie. Na szczęście efekt końcowy jest zadowalający, szczególnie małego Nosiciela. 

Podsumowując.
Wierzch uszyty jest z tkaniny typu softshell. Jako usztywnienie wykorzystałam wigofil, który jednocześnie ustabilizował tkaninę. Do wnętrza wszyłam wodoodporną podszewkę.

Wzór moropiksele jest obłędny! Zakochałam się w nim od pierwszego spojrzenia. Aż się prosił, aby dodać komando-gadżet ;-) Dodałam dwa.
Nad górną częścią zamka wszyłam odblaskową wypustkę. Oj nie było łatwo.

A w przedniej części dodałam okrągłe gumki, które służą do przeplatania, mocowania, przywiązywania, chwytania i do wszystkiego, co młoda wyobraźnia podpowie. 

I tym razem skorzystałam z wykroju dostępnego na Etiblog. 
Przyznam jednak, że to ostatni raz, ponieważ opracowałam swój własny wykrój. 
Zajęło mi to mnóstwo czasu, próbnego szycia, prucia i poprawiania, ale osiągnęłam efekt, który w pełni odpowiada moim potrzebom. 

Mój wykrój wykorzystałam już do uszycia nerki dla siebie i mojej córki.
Pokażę je Wam niebawem.
Tymczasem zapraszam Was na mój profil fejsbukowy, gdzie postanowiłam wrzucać szybkie relacje z bieżących prac :-) Link znajdziecie w prawym bocznym pasku.

Do zobaczenia.

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Na lato przystroiłam się w piórka ;-) #1

W zasadzie mogłabym zacząć od... długo mnie tutaj nie było, ale... nieeee :-)

Witajcie :-)
Jestem!
Ostatnie 3 miesiące były niezmiernie pracowite. Gdzieś przeoczyłam, że całkiem sporo w tym czasie uszyłam, a na pisanie postów i obróbkę zdjęć niestety wciąż doba jest za krótka. 
Do tego moją energię mocno przekierowałam w stronę zawodową. Już czas!
Mam nadzieję, że mimo tego przegrupowania priorytetów, szycie nadal będzie obecne w mojej codzienności. Na przykład w postaci oryginalnych gadżetów do pracy. Albo ubrań :-) Czas pokaże.

Tymczasem, nawet jeśli szycie będzie grało rolę drugoplanową, to do pokazania Wam będę miała sporo.
Wszak nieprezentowanych tutaj uszytków jeszcze u mnie dostatek ;-)

A dziś...


Piórkowa Torba


A raczej torbiszcze, bo jest pokaźnych rozmiarów
Szer. 48cm x wys. 31cm x 14 cm dno.

Do jej uszycia wykorzystałam tkaninę bawełnianą Art Gallery Fabrics kupioną w Cotton Cafe.
To materiał o grubym splocie nazywany w Stanach canvas. Wzór jest piękny! Piórka na delikatnym kremowym tle wzbogacone o subtelne złocenia.

Do usztywnienia użyłam cameli z klejem, a na dno wprasowałam dodatkowo gruby sztywnik.

Do środka wszyłam wodoodporną podszewkę. Wnętrze urozmaiciłam kieszenią na zamek oraz dużą boczną kieszenią otwartą.


Do wnętrza dodałam także karabińczyki na tasiemkach. To niezbędne i bezpieczne rozwiązanie, gdyż torba ma punktowe zapięcie magnetyczne, zatem wszystkie cenne rzeczy mogę schować w zamkniętej kosmetyczce.

W torbie zastosowałam dwufunkcyjny pasek ;-)
Można ją zatem nosić zarówno na ramieniu lub w ręce, jak również na długim pasku niczym listonoszkę.




Efekt ten uzyskałam dzięki zastosowaniu eleganckich karabińczyków przypinanych do kółek. Dodałam również przeplot na kółeczkach, dzięki czemu można regulować długość paska.
Na pasek wykorzystałam plecioną taśmę, z której uzyskałam również efekt etno-frędzelków.

Tyle o torbie. Następnym razem pokażę Wam, co uszyłam do kompletu. Od 2 miesięcy nie rozstaję się z tym uszytkiem :-)

Do zobaczenia :-)
Basia