poniedziałek, 26 marca 2018

"Miodownik". Kosmetyczka dla Małej Damy.

Miodowo-musztardowy to kolor, który jest bardzo daleki "mojej" palecie barw.
Nie wyglądam w nim i nie noszę. Co nie oznacza, że nie lubię na niego patrzeć i szyć :-)
Lubię upajać się jego widokiem na typowej "Jesieni", najlepiej z burzą rudych loków ;-)
Lubię go w otoczeniu soczystych barw.

Dziś pokażę Wam "Miodownik", czyli połączenie miodowo-musztardowej tkaniny z motywem różnobarwnych zwierzątek na popielatym tle, z wesołym akcentem w postaci turkusowymi bąbelków ;-)
To wszystko zaś w towarzystwie miodu, który uwielbiam jeść i na który lubię... patrzeć :-)



Kosmetyczkę uszyłam z tkaniny bawełnianej i sztywniejszej poliestrowej. Dodałam dekoracyjne detale - zamek kostkowy, tasiemki, bąbelki. 



Usztywniłam sztywnikiem do torebek. Niektóre elementy wykończyłam ręcznie. Do wewnątrz wszyłam wodoodporną podszewkę. Wymiary ok 15x17x6cm. 

Wręczyłam i mam nadzieję, że będzie w użyciu Małej Damy :-)

***
Następnym razem pokażę Wam drugą - limonkową - odsłonę tkaniny ze zwierzątkami.
Przyznam, że miałam dylemat, które z połączeń kolorystycznych podoba mi się bardziej.
Ostatecznie uznałam ten dylemat za nierozstrzygalny (dla mnie) i... wykorzystałam oba :-)
Ciekawa jestem, który Wam bardziej przypadnie do gustu.

Mało tego, miodowo-musztardowy też połączyłam z czymś więcej, niż zwierzątka. I w kolejnej odsłonie zobaczycie go w towarzystwie... różu! Ciekawa jestem Waszego odbioru:-)

Do zobaczenia
Basia

niedziela, 18 marca 2018

Długo i szczęśliwie. Kosmetyczka z życzeniami.

Uszyłam prezent. Myśl była już dawno, ale dopiero teraz przyszła wena.
Początkowo miałam w planie uszycie czegoś niosącego w kolorach radość i energię. Jednak, wraz z burzą w mojej głowie koncepcja ewoluowała. Dojrzała. Można powiedzieć, że dałam się ponieść tkaninom i temu, co w nich zawarte.
Zdaje się, że Ona - Obdarowana - oprócz radości, potrzebuje dziś także ukojenia.
Mam nadzieję, że "zaszyłam" dobrą wróżbę.

Delikatnie i kobieco. Na "twardym" fundamencie. Z odrobiną słodyczy.
Na zakończenie, ukryte w maleńkim woreczku coś, co kobiety lubią najbardziej ;-) 
Urodzinowo.


Kilka znaczących detali...



Nie widziałam pierwszej reakcji, ale radość po już tak :-) Wszystkie symbole zostały rozszyfrowane. Kosmetyczka od razu zamieszkała w popielatej torebce (zgrały się natychmiast - kosmetyczka z torebką i Właścicielką), a zawartość woreczka znalazła się na właściwym miejscu.

 ***
W tej kosmetyczce połączyłam patchworkową, pikowaną bazę z tkaniną obiciową. Usztywniłam camelą. Do wewnątrz wszyłam wodoodporną popielatą podszewką.
Całość mierzy 23x16x7cm. Woreczek ma zaledwie 6cm. 

A proces twórczy przebiegał tak intensywnie, że standardowo projekty rozmnożyły się. 

Niebawem zobaczycie efekty. Teraz idę popatrzeć na marcowy śnieg za oknem.
Z kawą i bezikiem poczekamy na wiosnę ;-)
Do zobaczenia
Basia

środa, 14 marca 2018

Mój Szop. Kosmetyczka... na początek ;-)

W ramach zarysowujących się - jakiś czas temu - planów powrotu na ścieżkę zawodową kupiłam sobie... nową torebkę. A właściwie torbę, bo okazała się pokaźnych rozmiarów. Klasyczna, bez fajerwerków, w równie klasycznym, acz świetnym, ciemnoniebieskim kolorze.
Plany, kolejny raz, przesunęły się w czasie, więc na pocieszenie do owej torby sprawiłam sobie kosmetyczkę z pięknym szopem. 
Uwielbiam tkaniny Tuli Pink ze zwierzętami. Dla mnie nie mają sobie równych.

Zatem oto klasyk pasujący do klasyka ;-)