poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Na lato przystroiłam się w piórka ;-) #1

W zasadzie mogłabym zacząć od... długo mnie tutaj nie było, ale... nieeee :-)

Witajcie :-)
Jestem!
Ostatnie 3 miesiące były niezmiernie pracowite. Gdzieś przeoczyłam, że całkiem sporo w tym czasie uszyłam, a na pisanie postów i obróbkę zdjęć niestety wciąż doba jest za krótka. 
Do tego moją energię mocno przekierowałam w stronę zawodową. Już czas!
Mam nadzieję, że mimo tego przegrupowania priorytetów, szycie nadal będzie obecne w mojej codzienności. Na przykład w postaci oryginalnych gadżetów do pracy. Albo ubrań :-) Czas pokaże.

Tymczasem, nawet jeśli szycie będzie grało rolę drugoplanową, to do pokazania Wam będę miała sporo.
Wszak nieprezentowanych tutaj uszytków jeszcze u mnie dostatek ;-)

A dziś...


Piórkowa Torba


A raczej torbiszcze, bo jest pokaźnych rozmiarów
Szer. 48cm x wys. 31cm x 14 cm dno.

Do jej uszycia wykorzystałam tkaninę bawełnianą Art Gallery Fabrics kupioną w Cotton Cafe.
To materiał o grubym splocie nazywany w Stanach canvas. Wzór jest piękny! Piórka na delikatnym kremowym tle wzbogacone o subtelne złocenia.

Do usztywnienia użyłam cameli z klejem, a na dno wprasowałam dodatkowo gruby sztywnik.

Do środka wszyłam wodoodporną podszewkę. Wnętrze urozmaiciłam kieszenią na zamek oraz dużą boczną kieszenią otwartą.


Do wnętrza dodałam także karabińczyki na tasiemkach. To niezbędne i bezpieczne rozwiązanie, gdyż torba ma punktowe zapięcie magnetyczne, zatem wszystkie cenne rzeczy mogę schować w zamkniętej kosmetyczce.

W torbie zastosowałam dwufunkcyjny pasek ;-)
Można ją zatem nosić zarówno na ramieniu lub w ręce, jak również na długim pasku niczym listonoszkę.




Efekt ten uzyskałam dzięki zastosowaniu eleganckich karabińczyków przypinanych do kółek. Dodałam również przeplot na kółeczkach, dzięki czemu można regulować długość paska.
Na pasek wykorzystałam plecioną taśmę, z której uzyskałam również efekt etno-frędzelków.

Tyle o torbie. Następnym razem pokażę Wam, co uszyłam do kompletu. Od 2 miesięcy nie rozstaję się z tym uszytkiem :-)

Do zobaczenia :-)
Basia

niedziela, 15 kwietnia 2018

Kosmetyczka "INDIANKA".

Dziś pokażę Wam kolejną kosmetyczkę. Długo zastanawiałam się, czy w ogóle pokazywać je tutaj, czy jednak ograniczyć się tylko do facebooka. Wszak drzwi blogowe zarosły już kurzem, ale... to jest część PatchTworkowej rzeczywistości, więc będą :-)

Zatem dziś "INDIANKA".


W podstawówce, do klasy mojego Brata chodziła dziewczyna. Miała urodę Pocahontas i ciekawy styl. Nosiła dzwony, bluzki w kwiaty, zamszową kurtkę z frędzlami. Była piękna!


I ta kosmetyczka właśnie ją mi przypomina :-)





Technicznie... krótko. Połączenie wysokogatunkowej amerykańskiej bawełny z piękną, brązową ekoskórą (żałuję, że kupiłam jej tak mało!). Bawełna usztywniona nieco camelą, a część z ekoskóry jest wystarczająco stabilna. Zwieńczeniem jest wrzosowy zamek i dekoracyjne przeszycia "etnozygzakiem" ;-) Wewnątrz wodoodporna podszewka.
Całość mierzy 24x19x7cm (szer/wys/dno).

Kolejna niebawem. Powolutku "rzeźbię" nawet tematy patchworkowe. Jedna z kosmetyczek też się załapała i wkrótce ją zobaczycie ;-)
Reszta patchworkowych tematów póki co poczeka na finał. 
Pięknej wiosny Wam życzę
Basia

czwartek, 12 kwietnia 2018

Kosmetyczka "Miodosyt".

Miało być wiosennie i kwiatowo, a będzie... coś w tym rodzaju ;-)
Niestety, kolejny maraton wirusowy - tym razem grypowy - nieco pozmieniał moje plany.
Dlatego dziś, zamiast zapowiedzianych kwiatów, pokażę Wam bardzo ciekawe połączenie dwóch barw - miodowej i intensywnego różu.
Bardzo lubię to połączenie. Choć miodowo-musztadowy to zupełnie nie "mój" kolor i go w ogóle nie noszę, to z przyjemnością kolejny raz z niego szyję.

Oto kosmetyczka MIODOSYT!
 


I tym razem sięgnęłam po połączenie tkaniny obiciowej i wysokogatunkowej bawełny. Całość usztywniona camelą. Jest lekka, dobrze trzyma fason. Wewnątrz wszyłam popielatą i wodoodporną podszewkę. Całość mierzy 25x18x7cm (szer/wys/dno).



Pragnę również zwrócić Waszą uwagę na dopieszczone detale - uchwyty z dwukolorowych, plecionych rzemieni i ozdobne przeszycia ombre, które układają się w subtelne fale w dwóch głównych odcieniach. Zaszalałam ;-)


Mam nadzieję, że w kolejnych dniach będę mogła pokazać Wam następne dopieszczone "przydasie". Zaparaszam :-)


Basia


niedziela, 1 kwietnia 2018

Na "Leśnej Polanie". Kosmetyczka dziecięca.

U mnie znów "kosmetycznie" ;-)  Jak pisałam w poprzednim poście, miałam mały dylemat, czy zwierzątka połączyć z miodowym, czy może jednak z limonką. Nieskromnie napiszę, że oba połączenia okazały się trafne.
Dodam zupełnie szczerze, że nadal nie jestem w stanie stwierdzić, które z nich podoba mi się bardziej. 
Podobnie jak w przypadku "Miodownika" i tym razem pobawiłam się trochę aranżacją zdjęć ;-)


Wzorem poprzedniczek i tym razem połączyłam wysokogatunkową tkaninę bawełnianą z tkaniną obiciową - taką milutką w dotyku ;-) Całość usztywniłam camelą i wszyłam poliestrową wodoodporną podszewkę. Ta kosmetyczka jest również nieco mniejsza -
ok 13x17x6cm.

Jak widać "faza" na ozdobniki z washable kraft paper trwa ;-)



A już niebawem... kolejne kosmetyczki, a jakże ;-) Na początek będzie bardzo wiosennie.

Korzystając z okazji życzę Wam Wesołych Świąt :-)
Basia

poniedziałek, 26 marca 2018

"Miodownik". Kosmetyczka dla Małej Damy.

Miodowo-musztardowy to kolor, który jest bardzo daleki "mojej" palecie barw.
Nie wyglądam w nim i nie noszę. Co nie oznacza, że nie lubię na niego patrzeć i szyć :-)
Lubię upajać się jego widokiem na typowej "Jesieni", najlepiej z burzą rudych loków ;-)
Lubię go w otoczeniu soczystych barw.

Dziś pokażę Wam "Miodownik", czyli połączenie miodowo-musztardowej tkaniny z motywem różnobarwnych zwierzątek na popielatym tle, z wesołym akcentem w postaci turkusowymi bąbelków ;-)
To wszystko zaś w towarzystwie miodu, który uwielbiam jeść i na który lubię... patrzeć :-)



Kosmetyczkę uszyłam z tkaniny bawełnianej i sztywniejszej poliestrowej. Dodałam dekoracyjne detale - zamek kostkowy, tasiemki, bąbelki. 



Usztywniłam sztywnikiem do torebek. Niektóre elementy wykończyłam ręcznie. Do wewnątrz wszyłam wodoodporną podszewkę. Wymiary ok 15x17x6cm. 

Wręczyłam i mam nadzieję, że będzie w użyciu Małej Damy :-)

***
Następnym razem pokażę Wam drugą - limonkową - odsłonę tkaniny ze zwierzątkami.
Przyznam, że miałam dylemat, które z połączeń kolorystycznych podoba mi się bardziej.
Ostatecznie uznałam ten dylemat za nierozstrzygalny (dla mnie) i... wykorzystałam oba :-)
Ciekawa jestem, który Wam bardziej przypadnie do gustu.

Mało tego, miodowo-musztardowy też połączyłam z czymś więcej, niż zwierzątka. I w kolejnej odsłonie zobaczycie go w towarzystwie... różu! Ciekawa jestem Waszego odbioru:-)

Do zobaczenia
Basia

niedziela, 18 marca 2018

Długo i szczęśliwie. Kosmetyczka z życzeniami.

Uszyłam prezent. Myśl była już dawno, ale dopiero teraz przyszła wena.
Początkowo miałam w planie uszycie czegoś niosącego w kolorach radość i energię. Jednak, wraz z burzą w mojej głowie koncepcja ewoluowała. Dojrzała. Można powiedzieć, że dałam się ponieść tkaninom i temu, co w nich zawarte.
Zdaje się, że Ona - Obdarowana - oprócz radości, potrzebuje dziś także ukojenia.
Mam nadzieję, że "zaszyłam" dobrą wróżbę.

Delikatnie i kobieco. Na "twardym" fundamencie. Z odrobiną słodyczy.
Na zakończenie, ukryte w maleńkim woreczku coś, co kobiety lubią najbardziej ;-) 
Urodzinowo.


Kilka znaczących detali...



Nie widziałam pierwszej reakcji, ale radość po już tak :-) Wszystkie symbole zostały rozszyfrowane. Kosmetyczka od razu zamieszkała w popielatej torebce (zgrały się natychmiast - kosmetyczka z torebką i Właścicielką), a zawartość woreczka znalazła się na właściwym miejscu.

 ***
W tej kosmetyczce połączyłam patchworkową, pikowaną bazę z tkaniną obiciową. Usztywniłam camelą. Do wewnątrz wszyłam wodoodporną popielatą podszewką.
Całość mierzy 23x16x7cm. Woreczek ma zaledwie 6cm. 

A proces twórczy przebiegał tak intensywnie, że standardowo projekty rozmnożyły się. 

Niebawem zobaczycie efekty. Teraz idę popatrzeć na marcowy śnieg za oknem.
Z kawą i bezikiem poczekamy na wiosnę ;-)
Do zobaczenia
Basia

środa, 14 marca 2018

Mój Szop. Kosmetyczka... na początek ;-)

W ramach zarysowujących się - jakiś czas temu - planów powrotu na ścieżkę zawodową kupiłam sobie... nową torebkę. A właściwie torbę, bo okazała się pokaźnych rozmiarów. Klasyczna, bez fajerwerków, w równie klasycznym, acz świetnym, ciemnoniebieskim kolorze.
Plany, kolejny raz, przesunęły się w czasie, więc na pocieszenie do owej torby sprawiłam sobie kosmetyczkę z pięknym szopem. 
Uwielbiam tkaniny Tuli Pink ze zwierzętami. Dla mnie nie mają sobie równych.

Zatem oto klasyk pasujący do klasyka ;-)

czwartek, 8 lutego 2018

Konkursowa patchworkowa zawieszka choinkowa ;-)

Tytuł wyskoczył, jak królik z kapelusza ;-) Rym na rymie... a co tam ;-)

Luty dopadł mnie znienacka*.
Nic nowego. Blog zwoooolnił znacząco. Cieszę się, że jeszcze zaglądacie, bo lubię napisać tu kilka słów, zdań, a nawet potężny referat ;-) Lubię "dopieścić" przekaz i zdjęcia. Tym bardziej, że w codziennej pogoni tęskno mi za wszystkim, co kryje się pod hasłem "slow".

Dziś pokażę Wam jedną z zaległości. To zawieszka choinkowa, którą przygotowałam na konkurs zorganizowany przez firmę Strima. Zadanie polegało na uszyciu - ręcznie lub maszynowo, dowolną techniką - ozdoby choinkowej. Zapragnęłam zmierzyć się z tym zadaniem patchworkowo.

Tak się złożyło, że świątecznych szmatek mam jak na lekarstwo. Zatem ruszyłam na poszukiwania - tkanin i natchnienia.
Oczywiście zazwyczaj w takich sytuacjach rozwija się zarówno myśl zasadnicza, jak i poboczne. Tym razem nie mogło być inaczej. 
W efekcie znalazłam pomysł na ozdobę i... świąteczny bieżnik ;-)
Ciekawostką jest natomiast fakt, że do wykonania pracy konkursowej wykorzystałam... skrawki z szycia bieżnika. Ot taki tam produkt uboczny... pytanie tylko który ;-)

Pomysł na zawieszkę zaczerpnęłam stąd Flat Patchwork Star Ornament.
Wykorzystałam skrawki tkanin kupionych w Craftfabric. Część z nich jest przepięknie metalizowana. Będzie to lepiej widoczne przy prezentacji bieżnika... gdy go skończę ;-)

Jedna strona to taka plecionka z małych prostokątów przyszywanych ręcznie srebrną nicią i zawijanych w "jodełkę". W tutorialu, z którego korzystałam jest to dobrze zaprezentowane.

Z drugiej strony wykadrowałam śliczną srebrzoną wróżkę, którą otoczyłam gwiazdą z podwiniętych i przyszytych ręcznie prostkątów z popielatej, delikatnie metalizowanej tkaniny. 

Na koniec, zrządzeniem losu, trafiłam w Craftfabric na piękną srebrną lamówkę, która idealnie zwieńczyła pracę.
Zawieszka ma ~10cm średnicy. Usztywnona jest ociepliną poliestrową. Każdy jej centymetr szyłam ręcznie.

Pracę wysłałam. Nie wygrała i niestety nie dostała się nawet do setki najciekawszych prac prezentowanych na stronie firmy. Najważniejsze jednak, że mnie osobiście i moim najbliższym zawieszka podobała się niesamowicie. Mam nadzieję, że poszła w dobre ręce i zdobi strimowe choinki ;-) Ja natomiast korzystam z firmowego kalendarza i fajnego firmowego worko-plecaka :-)

Na zakończenie, choć nie przepadam za "ujawnianiem" nieskończonych prac, pokażę Wam fragment wspomnianego bieżnika. Baaardzo liczyłam, że będzie ozdobą mojego świątecznego stołu, ale nie doczekał się plecków i lamówki. Poczeka zatem do przyszłego roku.

Dziś to wszystko. Zastanawiam się, co pokazać Wam następnym razem. A może Wy zdecydujcie?

1. Szczegóły pracy z konkursu "Raz na ludowo" wraz z rodzinnymi góralskimi pamiątkami?

2. A może jakieś ciuchy, które naprodukowałam w międzyczasie-niedoczasie? 

3. Mam też kilka ufoków "bez przydziału", więc może wspólnie zdecydujemy, co z nich powstanie?

Dajcie znać w komentarzach, a tymczasem do następnego :-)
Basia


 * dałabym głowę, że pisze się "z nienacka", a jednak nie ;-)

czwartek, 11 stycznia 2018

UWAGA AUKCJE WOŚP! Serca dla WOŚP #2. Wspólne szycie Stowarzyszenia Polskiego Patchworku.

Witajcie :-)
Ja dziś "jak po ogień" ;-) Chciałam uzupełnić wpis dotyczący szycia dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. 

Kołderka plus 3 poduchy - taki jest efekt wspólnego szycia przez członków Stowarzyszenia Polskiego Patchworku, o którym już pisałam w tym poście Serca dla WOŚP #1...

A oto efekt w dużym skrócie.


To jest narzuta uszta przez quilterki ze Stowarzyszenia Polskiego Patchworku.
Kilkadzsiesiąt osób w całej Polsce szyło serduszka - są wśród nich moje dwa :-).
Potem kilkanaście zszywało je na spotkaniu w Łodzi. Następnie w Warszawie kilka Dziewczyn pikowało, lamowało, dopieszczało. Aż w końcu została przygotowana aukcja z pięknym opisem.
Relację z poszczególnych etapów i więcej fotek znajdziecie na stronie Stowarzyszenia. Polecam. -> Relacja SPP

Link do aukcji: Narzuta pt. Niesforne serce



Jak wspomniałam z nadwyżki serc Dziewczyny zmontowały jeszcze 3 poduchy.
Jak napisała jedna z Koleżanek - Kamila - te poduchy idealnie wpisują się w klimat zbliżających się walentynek. Chyba sama się skuszę ;-)

Link do aukcji: Poducha 1

Link do aukcji: Poducha 2


Link do aukcji: Poducha 3

Zdjęcia w moim wpisie pochodzą ze strony SPP, a ich autorką jest Hania Sierbierwska.

Podsumowując. To jest szycie serc od serc dla serc :-) Jedyne takie na świecie!
Produkty dobroci, współpracy i organizacji :-)

Podjacie dalej, jeśli macie ochotę. Niech wieść niesie się w świat - w Polsce i za granicą.

Pozdrawiam Was i do następnego wpisu 
Basia