poniedziałek, 4 grudnia 2017

Wernisaż Raz na Ludowo we Wrocławiu - subiektywnie.

* Wpis dedykowany Stowarzyszeniu Polskiego Patchworku :-)
LINK do galerii prac w całości.

Stało się! 18 listopada we Wrocławiu odbył się długo przeze mnie wyczekiwany wernisaż  wystawy konkursu "Raz na ludowo". 

Jako rodowita Wrocławianka, członek SPP oraz autorka jednej z prac, nie mogłam opuścić takiego wydarzenia. Mimo akademickiego spóźnienia, spędziłam niemalże dwie fantastyczne godziny w doborowym towarzystwie i w otoczeniu pięknych patchworków.



Wernisaż odbył się we wrocławskiej Cepelii, miejscu urokliwym, przepełnionym polską kulturą, tradycją i pięknem pracy ludzkich rąk.
Musicie wiedzieć, że organizatorzy dołożyli starań, aby nasze prace prezentowały się jak najlepiej. Ekspozyję zaplanowano tak, aby sąsiadujące prace współgrały ze sobą. Zostały dobrane stylem, klimatem, techniką. Miękkie oświetlenie punktowe ładnie podkreśliło pikowanie.

Idąc w stonę Rynku nie sposób ominąć TAKIEJ wizytówki. Kaskada kolorów, to doskonały wybór. Cudowne zaproszenie, które nie ujdzie uwadze przechodniów. 
Folkkolor - Ewa Pasińska

Po wejściu do Galerii, od progu witają wyśmienite prace Laureatek pierwszych trzech miejsc.
Nasze azulejos - Hanna Banach (I miejsce)

Drzewo wiadomości dobrego, Anna Sławińska (II mijesce)

Ach lubelskie, Wioletta Stafińska (III miejsce)

Natomiast tuż obok przyciągają wzrok prace wyróżnione w konkursie.
Ptaszkowie leśni, Katarzyna Małyszko


Kaszubski bukiet, Beata Kosobudzka

Labirynt Joszy, Joanna Szymczyk


Każdy dudek, Dorota Włodarczak


Miała baba koguta, Barbara Makowska

Równie pięknie prezentuje się quilt będący wizytówką Stowarzyszenia.

Kolejne spojrzenie przyciąga ściana, na której fantastycznie prezentują się quilty w otoczeniu surowych cegieł.



Tuż obok uwagę kradnie doskonale wyeksponowany na sztaludze "strach na wróble" w towarzystwie tancerzy ludowych i wycinanek.





Jest też druga sala, w której olśniewają quilty odbiegające od tradycyjnych form i ujmują folklor zakakująco i nietradycyjnie (niestety część zdjęć nie wyszła, wybaczcie).







Muszę przyznać, że dotychczas miałam niewiele okazji oglądać patchworki na żywo. Jedynie kilka. Co prawda znakomitych, ale i tak zbyt mało.

Wystawa sprawiła, że poczułam się wspaniale! Oglądałam każdą jedną pracę z bliska. Siłą powstrzymywałam się, aby ich nie dotykać, głaskać, odwrócić. Uwielbiam (jeśli to możliwe) musnąć opuszkami palców, poczuć fakturę, wchłonąć każdy detal. Tak właśnie oglądałam "Raz na ludowo". I tymi detalami dziś się z Wami dzielę :-)


Folkkolor - Ewa Pasińska

Taneczny folklor, Hanna Siebierwska

Pasiakowo, Mirosława Pucek

Miała baba koguta, Barbara Kreft-Piekarska

Pisanka łowiczanka, Katarzyna Bogoś


Miasto kwitnie, Marek Wróblewski


Ispiracje łowickie, Lucyna Czerniawska


Babok spod Kolbuszowej, Joanna Hołomiej


Kuchnie regionalne, Anna Ryśkiewicz


Zza firanki, Danuta Główczewska


Obertas w pikselach, Barbara Kreft-Piekarska

Wiarak, Marta Barbarska


Kalejdoskop, Grażyna Młynarska


Z samego Łowicza, Hanna Grzesik


Łowicki konik ludowy, Magdalena Badura

Drabiną do nieba, Barbara Pieczyńska 

Kapela grać! Maryna Radlińska-Bernacka


Modlitwa wędrownego grajka, Barbara Kreft-Piekarska


Pójdę tam, pójdę, Anna Szostak


Czary wiedźmy korzennej, Marzenna Lew


Dziewięćsił. Magia Podhala, Barbara Mozdyniewicz

Byłabym oczywiście nieszczera, gdybym pominęła fakt, że zgłębiałam techniki, porównywałam i analizowałam warsztat. No jakże inaczej? Zatem w części prac podziawiałam perfekcję. PERFEKCJĘ! W innych uderzał artyzm i nietendencyjny zamysł. W kolejnych dobór tkanin, barw, faktur, technik. Ach! 

Podsumowując. Można sobie uszyć dziesiątki swoich własnych quiltów, a dodatkowo wyooglądac setki zdjęć innych. Ale nic, doprawdy NIC, nie zastąpi podziwiania patchworków na żywo.  
Bezcenne. 

Zapraszam na wystawę. Do 8 grudnia we Wrocławiu.
Basia Mozdyniewicz

5 komentarzy:

  1. Z tkanin można stworzyć prawdziwe dzieła sztuki. Wyjątkowe prace!
    Do Wrocławia mam daleko, więc podziwiam na Twoich fotografiach.
    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że możesz choć tak "uczestniczyć" w wystawie :-) Dziękuję w imieniu autorek :-) Pozdrawiam

      Usuń
  2. Basiu, czytałam na stronie SPP z wypiekami na twarzy. Pięknie opisane, super sfotografowane! Potwierdzam (po wystawie w Zielonej Górze) NIC nie równa się patchworkom NA ŻYWO!
    Pozdrawiam
    Kamila

    OdpowiedzUsuń
  3. To miałaś super zmysłową ucztę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz rację Basiu, oglądanie prac a oglądanie zdjęć to kolosalna różnica. Przypomniały mi się emocje sprzed roku, kiedy byłam na zielonogórskiej wystawie. Dla mnie od tego czasu minęła epoka, ale doskonale pamiętam towarzyszące mi emocje. Dlatego cieszę się, że wystawa sprawiła Ci tyle radości. Pozdrawiam serdecznie, M.

    OdpowiedzUsuń