Dziewczyński Kalendarz Adwentowy.

Już dwa, a może nawet trzy lata temu nosiłam się z zamiarem przygotowania kalendarzy adwentowych dla moich dzieci. Tym bardziej, że każdego roku sieć zalewa fala, mniej lub bardziej oryginalnych pomysłów na hendmejdowe realizacje. Oczywiście początkowo ja także chciałam zrobić coś swojego, autorskiego. Jednak "życie" coraz częściej studzi moje zapędy w tej kwestii. Uznałam więc, że równie dobre będzie to, co oferują sklepy do przygotowania samodzielnie.
Oczywiście mimo zakupienia "gotowych" paneli, postanowiłam nadać im nieco indywidualnego charakteru. No nie mogło być inaczej :-D
W efekcie powstały dwa kalendarze [edit: drugi zobaczycie TU]

Dziś pokażę Wam dziewczyński. 
Panel kupiłam w Craftfabric (a dokładnie w craftfabricowej grupie na FB). Całość była w jednym kawałku. Połowa to tło, a połowa obrazki do wycięcia. Założenie oryginału było takie, aby na tło naszyć rzędy kieszonek (kieszonki były wydrukowane w pasach z zapasem na złożenie i szwy). 

Ja poszłam o krok dalej i wymyśliłam sobie... woreczki. W dodatku z... podszewką (bo drażnią mnie nitki w środku).
Tak, zgadza się, kuuupa roboty. Dotarło do mnie przy 5, a może 10... 

W każdym z 25 woreczków, zostawiłam tunel i jednen otwór na sznurek. Jak się później okazało otwory trochę za małe, więc sznurek zamieniłam na wstążkę. Po przymiarce do tła okazało się, że woreczki wyglądałyby lepiej zawieszone równo, więc przerobiłam tak, aby wstążka wychodziła z dwóch stron.



Tło powiększyłam o ciemnoniebieską ramkę w grochy i dodałam różową lamówkę. Całość (z ociepliną i tyłem) przepikowałam "z wolnej ręki" w fale i esy-floresy na ramce. Kolejna przymiarka pokazała jednak, że przydałoby się coś na brzegach, bo było trochę "łyso". Dodałam kombinowane choinki, które "przypikowałam" do tła.

Początkowy plan zakładał zawieszenie woreczków na guzikach. Niestety zgapiłam się z ich zakupem i nie dotarłyby na czas. Zupełnie przypadkiem trafiłam w empiku dużą paczkę drewnianych, kolorowych koralików. Różne kształty i kolory. I to był strzał w 10!
Dobrałam odpowiednie. Przyszyłam.
Na marginesie dodam, że największe koraliki idealnie nadały się na tęczowe korale dla mnie :-D Taka nagroda za trud ;-)
  

Voila!

A co do zawartości, to podzielę się z Wami informacyjnie, bo może komuś się przyda :-).
Chcieliśmy, aby zawartość woreczków to było coś więcej niż maleńka słodycz. Dlatego codziennie do każdego wkładamy również drobne zadanie - laurka urodzinowa dla babci i dziadka, pościelenie łóżka czy złożenie piżamki (choć to zupełna zadaniowa klapa, bo nasza 5latka robi to ostatnio zanim się obejrzę :-D), zrobienie ozdób na choinkę, zrobienie ciastek, napisanie listu do Mikołaja. Czasem zamiast słodyczy wkładamy drobiazgi - przypinka na bluzkę, balonik, naklejka. 
Ale...... od przyszłego tygodnia mamy inny plan. Nasze dzieciaczki (5l. i 3l.) jakiś czas temu zaraziły się... lego! Bosko, bo ja też bardzo lubię, a mój mąż uwielbia ;-) 
Zatem, przez cały tydzień, codziennie będą znajdować kilka klocków i składać jeden element małego zestawu. Mam nadzieję, że im się spodoba taka zabawa :-) Mam nadzieję również, że to nauczy Ich, choć ociupinkę, że czekanie i dawkowanie przyjemności może być fajne :-)

Z mikołajkowym pozdrowieniem żegnam się do następnego wpisu.
Basia 

ps. W ferworze walki, aby zdążyć z kalendarzami do 1 grudnia, kompletnie zapomniałam o patencie na ich zawieszenie... Na razie wiszą na dwustronnej taśmie ;-)

Komentarze

  1. Wieki mnie tu nie było i widzę, że mamy podobnie.
    Po pierwsze dziecko w wieku 5 lat, po drugie wreszcie po raz pierwszy w życiu zrealizowanie kalendarza adwentowego. Ja poszłam na totalną łatwiznę i mam zadania, słodycze i drobiazgi w papierowych torbach...także szacuneczek i cześć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No te podobieństwa to już jakiś czas obserwuję ;-) A taki kalendarz minimalistyczny jest świetny. Wystarczy kilka ciekawych detali (oprócz papierowych torebek) i już :-) Ja to sobie jednak niestety lubię pokomplikować "za pięć dwunasta" ;-) Dzięki :-)

      Usuń
  2. Podziwiam! Efekt końcowy piękny! Woreczki z podszewką w takiej ilości to duże wyzwanie w tak krótki czasie.
    Pomysł z lego chyba za kilka lat skopiuję, bo jest ŚWiETNY! ;)
    Pozdrawiam
    Kamila

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Faktycznie projekt okazał się (jak zwykle) nieco bardziej pracochłonny niż przewidziałam ;-) Przy drugim już nieco odpuściłam. A co do lego, to moje Gałganki oszalały na punkcie tych kloców. Niestety, ambitny plan z dozowaniem przyjemności w kolejnych dniach nie przeszedł. Jak już znaleźli bazę i książeczkę, to do wieczora mieliśmy dziurę w brzuchu i morze łez ;-)

      Usuń
  3. Fajny pomysł na kalendarz :) Ja dla mojego malucha chcę zrobić taki z zadaniami na każdy dzień. Muszę poczekać, aż podrośnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Tak, zdecydowanie zadania to jest super zabawa, a i przy okazji nauka (dla wszystkich). U nas, jeśli któregoś dnia zadania nie było, to był lekki zawód. Niestety jak nie było maleńkiego łakocia to też ;-) Na szczęście miesiąc codziennych mini słodkości nie rozpuścił nam Dzieciaków. A była obawa, bo poza adwentem mają dni słodyczowe i często raczej "zdrowsze" słodkości :-) Pozdrawiam :-)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Pokrowiec na sako, czyli poprawki sklepowego bubla.

Okrągłe uchwyty do torebki - jak uszyć? Tutorial.

Na lato przystroiłam się w piórka #1