wtorek, 21 czerwca 2016

Bo wielbicieli sówek nadal nie brakuje ;-) Poducha, Woreczek, Smycz.

Dzisiejsze prace to ostatni powiew rozdawajkowych klimatów. Lepiej późno, niż... później ;-)

Głównym powodem (przynajmniej u mnie) organizowania urodzinowych candy jest fakt, że to fantastyczny sposób podziękowania swoim dotychczasowym Czytelnikom i docenienia ich obecności :-D
Nikt chyba jednak nie zaprzeczy, że wszelkie rozdawajki pomagają również poszerzyć grono o kolejnych odwiedzających. Banerki, lajki, hashtagi pozwalają skutecznie sięgnąć tam, gdzie wzrok nie sięga ;-)
Taki właśnie był mój Jubileusz. Dzięki niemu pozyskałam Czytelniczkę, która jest zdeklarowaną fanką sówek. I ta oto Fanka zapragnęła przytulić moją sowę! 
Serce rośnie, dusza śpiewa! Nie trzeba mi dwa razy powtarzać. Szybko dogadałyśmy szczegóły i narodziła się druga w historii "zaspana" w turkusach. Z "tatoo" na pupie ;-)

Wyobraźcie sobie moje zaskoczenie, kiedy okazało się, że Fanka sówek jest również
niezwykłą farciarą, bo została wylosowana do nagrody niespodzianki. Powstał więc drugi uszytek z sowami w roli głównej. Ozdobny, dwustronny woreczek na drobiazgi. Użyłam dwóch tkanin z tym samym wzorem w różnych kolorach (w sumie mam fiolet, czarny i kremowy).
A do tego nieco zaszałam i dodałam kolorowe pompony :-)
Woreczek pomieści całkiem spore drobiazgi, bo mierzy ok 16x20cm.

Oj te sówki długo czekały na swoje 5 minut. I choć pierwotnie kupione były z myślą o pewnej małej dziewczynce, to w efekcie o wiele bardziej pasowały mi do nieco starszej. 
Uwielbiam tą chwilę, gdy tkanina nijak pasująca do kolejnych projektów nagle okazuje się wprost idealna do następnej pracy. To tak, jakby dosłownie czekały na siebie ;-) 
Tak było i tym razem.
Takich tkanin, dla których straciłam już nadzieję na konkretne przeznaczenie mam co najmniej kilka. Kupiłam, bo... a potem długo, długo nic. Jednak przypadek z sówkami (nie pierwszy zresztą) sprawił, że porzuciłam myśl pozbywania się takich egzemplarzy. 
Jak tylko same nie wychodzą z szafy, niechaj czekają na swój spektakularny debiut :-D
Już wiem, że nie jestem odosobnionym przypadkiem, prawda?

I na zakończenie jeszcze jeden sówkowy drobiazg. Powstał pod wpływem chwili. Smycz z tkanej tasiemki. A przy okazji druga w trójkąty. To chyba nie wymaga komentarza ;-)

Podsumowując Jubileusz, z tego miejsca pozdrawiam wszystkich, którzy do mnie zaglądają i poczytują :-)
Jednak blog to blog... wolniej, ciszej, spokojniej ;-)
Basia

ps. A już niebawem zapraszam na małe wspomnienie wakacji, post o dzianinach i coś, czego jeszcze nie szyłam i się zdziwiłam ;-) A... I jeszcze trochę szyciowej refleksji. 

8 komentarzy:

  1. Urocza sówka :) Też bardzo je lubię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :-) Sówki cieszą się nisłabnącą popularnością i jestem bardzo ciekawa ich fenomenu :-)

      Usuń
  2. Świetne tematyczne prezenty. Fanka będzie wniebowzięta :)
    Pozdrawiam letnio
    Kamila

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kamilka :-) Fanka pisała, że bardzo się podobają, więc ja jestem tym bardziej szczęśliwa :-)
      Wzajemnie pozdrawiam i czekam niecierpliwie na Twoje uszytki :-)

      Usuń
  3. Piękne są te sówki, ja ze swoich jeszcze nic nie wymyśliłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podobają :-) A co do Twoich sówek sądzę, że nadejdzie taki dzień/projekt, że dame wyjdą z szafy ;-)

      Usuń
  4. Z poślizgiem, ale jak zawsze jestem pełna podziwu dla Twojej kreatywności i tempa!! Piękne kolory, pomysły i zrealizowane! Pozdrawiam gorąco (a co!) :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję pięknie za te słowa:-) I proszę mi tu z tempem nie ten teges, bo ja jestem po przeglądzie Twojego IG i to jest dopiero tempo! Pozdrówka ;-)

      Usuń