poniedziałek, 21 września 2015

Magia heksagonów!

Zobaczcie, co dostaaaaałaaaaam :-D

Wiele osób odwiedzających mnie zna już bloga Work With Patches. Jeśli jeszcze Was tam nie było to zapraszam, bo Kamila ma wiele do pokazania :-) Niedawno zorganizowała również cukiereczki. I to nie byle jakie. Do zgarnięcia była fantastyczna heksowa poducha.

I..... JEST MOJA! Nadal cieszę się jak dziecko :-) Jeszcze raz dzięki serdeczne Kamila :-D
Musicie wiedzieć, że poducha powstała jako element uzupełniający do fantastycznego quiltu. Spójrzcie tylko TU.
Heksowe inspiracje zarażają - to fakt (link od Kamili). Warto chociażby spojrzeć na pracę Gosi z Cotton Cafe (TU) oraz Moniki (Aty) z Moje Różne Różności (TU). I to chyba nie koniec heksagonowych "głosów" w środowisku :-)

Kamila swoją pracą odświeżyła również moją pamięć. Na początku przygody z PatchTworkami (czyli już ponad rok!) również popełniłam "kilka" heksów (naliczyłam 301). Był to jeden z pierwszych moich projektów, a już na pewno pierwszy zszywany ręcznie. Niestety, ma status UFOka i jeszcze długo takim pozostanie. Wówczas, niewiele jeszcze wiedząc o tkaninach popełniłam jeden z największych szyciowych błędów. Użyłam słabych jakościowo materiałów, do tego z różnym splotem i... aż boli mnie serce, jaki będzie los tego quiltu po krótkim użytkowaniu, a co dopiero po pierwszym praniu. Boję się, że może nie przetrwać nawet  pikowania. Pokazuję go ku przestrodze. Podsumowując sparafrazuję Gosię z Cotton Cafe ...życie na prawdę jest za krótkie, by szyć z kiepskich tkanin...


Heksy w kwiaty to część tkaniny we wzór patchworkowy. Nawet nie wspomnę, ile zostało mi kwadratów z pozostałymi deseniami. Splot przypomina trochę płótno i jest dość sztywny.

Gładkie tkaniny to bawełna drugiego gatunku. Granat skusił mnie efektem cieniowania (niezamierzony przy produkcji ;-) ) i faktycznie różne odcienie heksów wyglądają ciekawie. Każda z tkanin jest bardzo miękka i nitki jakby rozchodzą się pod igłą. Beżowej użyłam też w innym projekcie i wiem, że słabo zachowuje się w praktyce. Całość prezentuje się tak - prawa i lewa strona. Wróciło do czeluści, więc wybaczcie nawet nie prasowałam). 

A na zakończenie coś optymistycznego! Kamila zainspirowała również mnie :-)
Gdy kończyłam moją ostatnią pracę uszytą wyłącznie ze skrawków (Etui na książeczkę zdrowia dziecka) postanowiłam, że przy okazji każdej kolejnej pracy, z każdej użytej tkaniny zrobię przynajmniej jednego heksa. Na początek maluchy o boku ~2,5cm. Będę je pieczołowicie zbierać, aż kiedyś w bliżej nieokreślonej przyszłości powstanie z nich Coś. A może kilka Cosi... zobaczymy :-)
Aż mnie rączki swędzą żeby już coś zacząć, ale... ćwiczę siłę charakteru ;-) 

Efekt niezamierzony, ale spójrzcie jaki cudowny morał pcha się przed oczy w kontekście poprzedniego wątku :-)

 Na początek "pyknęłam" seteczkę ...


I po ułożeniu zajęła powierzchnię... niespełna FQ...

Pozdrawiam wszystkich jesiennie i życzę udanej drugiej połowy września!
Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie.
Basia

17 komentarzy:

  1. Heksy wchodzą w krwiobieg ;) Fantastyczny pomysł z robieniem mikrusów na bieżąco. A UFO'ka żal... Wygląda ładnie, ale to prawda, że szkoda pracy, jeśli miałby się zniszczyć po kilku praniach... Może coś na ścianę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wchodzą, szczególnie, że dają mnóstwo możliwości! A Ufok poczeka... bo kolejka długa ;-) Zanim skończę, to coś się wymyśli :-)

      Usuń
  2. Cieszę się, że się cieszysz :D, to takie dobre uczucie! A poducha piękna, gratuluję :) .
    Jeszcze nie próbowałam szyć heksagonów, ale ja nie znoszę ręcznego szycia, no po prostu nie. Ale wszystko się w życiu zmienia, upodobania też!
    Pozdrawiam serdecznie!
    Ps. Co do jakości tkanin - szyję wyłącznie z dobrej bawełny, za dużo pracy kosztuje uszycie nawet drobiazgu, żeby po jednym praniu praca poszła do kosza. Tak więc przychylam się do stwierdzenia: życie jest za krótkie by pozwalać sobie na bylejakość!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, nie ma jak uszczęśliwiać się wzajemnie ;-) Co do heksów, też średnio lubimy się z ręcznym szyciem, dlatego "maluchy" już przeznaczyłam do projektów z użyciem maszyny. Polecam link od Kamili - na prawdę super technika.
      Poza tym, mam też inny tutorial o zszywaniu ich maszynowo i nie zawaham się go użyć ;-)

      Usuń
  3. No to widzę, że Cię wciągnęło :) Ja heksagony szyję maszynowo, bo niestety czasu mam ciut za mało na ręczne robótki :(
    A co to jakości bawełny, to ja nie używam już od dawna tkanin innych niż bawełna do patchworku. Po kilku wpadkach na początku mojej patchworkowej drogi stwierdziłam, że naprawdę szkoda czasu i pieniędzy na te z pozoru tańsze tkaniny. Nigdy nie obyło się bez przykrych niespodzianek i ogrom włożonej pracy szedł na marne :(
    Pozdrawiam ciepło i czekam na efekty Twojej heksagonowej pracy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja też właśnie przekonuję się, że szycie heksagonów maszynowo nie takie trudne :-)
      A co do tkanin... niektóre błędy popełnia się tylko raz :-) Ja mam już za sobą temat kiepskich tkanin w kwestii ich trwałości, odkształcania, farbowania i wywabiania po dwóch praniach.
      Również serdecznie pozdrawiam :-)

      Usuń
  4. Szycie ręczne zawsze mnie przerażało w takiej ilości , więc pomysł z maszyną jest genialny . Pozdrowień moc ślę :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ręczne szycie raczej demotywuje, jak widzę efekt ;-) Nie zawsze ten szew wychodzi tak, jakbym chciała. Maszynowo wydaje się całkiem sprawnie, więc nic tylko próbować. Na pewno zdam relację i może Cię zmotywuje ;-)
      Dziękuję i również serdecznie pozdrawiam :-)

      Usuń
  5. Zazdroszczę tej ślicznej poduchy ;)
    Z niecierpliwością czekam na Twoje "heksiowe dzieło" :)
    Ja z kolei uwielbiam szyć ręcznie i ostatnio popełniłam ponad 700 małych heksiów, ale... poległam - muszę chwilę odpocząć.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na poduchę nie mogę się napatrzeć :-) Heksiki chyba zacznę od czegoś niewielkiego, a potem zobaczymy. O raaany... 700?!? Rozumiem chwilę słabości! Mam nadzieję, że szybko nabierzesz sił i będę również mogła podziwiać Twoje "maluchy" :-)

      Usuń
  6. Poszalałaś z tymi heksami, szykuje się piękna kolorowa praca. Gratuluję wygranej. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Wiolu :-) Też mi się wydawało, że poszalałam, ale jak usłyszałam i zobaczyłam 700 (!) Iwony, to mnie zatkało. Jakiś pomysł na wykorzystanie wszystkich się klaruje, ale w międzyczasie wpadły jeszcze inne na część z nich, więc... chyba muszę ich dorobić ;-)

      Usuń
  7. Basiu,
    niezmiernie mi miło, że poduszka zadomowiła się u Ciebie na dobre :)
    A jeszcze udało mi się zdopingować do powrotu do szycia heksów - ogromnie się cieszę :D Efekty tego sześciokątnego tworzenia będę podziwiać u Ciebie i czekać co tam z nich wykombinujesz.
    Zdecydowanie podpisuję się pod stwierdzeniem: "życie na prawdę jest za krótkie, by szyć z kiepskich tkanin"
    Pozdrawiam serdecznie i ściskam
    Kamila

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, do heksów wraca się prędzej lub później. Mam nadzieję, że moje nie będą zalegać w kolejce za wszystkim pilniejszym.
      Równie mocno pozdrawiam :-)

      Usuń
  8. Oj zaraźliwe te hexy, wiem bo sama mam i zszywam, jednak głównie w czasie wakacji lub gdy jestem chora. Te Twoje wyglądają świetnie i ta ilość - Super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :-) Ilość wbrew pozorom to jedynie kropelka w morzu. Przy tym rozmiarze jeszcze wiele dłubania przede mną. Na szczęście to nic pilnego, czysty relaks :-)

      Usuń
  9. Ja też szyję heksagony ręcznie ale ten sposób wydaje się lepszy,Poduszka piękna.

    OdpowiedzUsuń