niedziela, 14 czerwca 2015

I jeszcze raz Przytusia Sowa - tym razem Lady in Pink.

Nareszcie udało mi się przysiąść do prezentacji drugiej zaplanowanej Sówki.




Ta Panna (o której wspominałam już TUdoczekała się różowo-szarej oprawy. Aby słodkości nie było za wiele jedynie skrzydełka mają intensywny kolor, a plecki stonowałam jasnym popielem. Jest absolutnie i hiper dziewczęca, więc w takim stylu wykończyłam ją koronkowo-serduszkowymi tasiemkami.


Jest bardzo podobna do starszej siostry, którą prezentuję TUTAJ, a jednak jest zupełnie inna.
Mimo, że nie jestem fanką różu, to ta wersja kolorystyczna bardzo mi się podoba :)
Sówka Baby in Pink, podobnie jak siostra, również powstała z myślą o Roczniaku (właściwie to już Półtoraroczniak tak ten czas szybko leci) i mam nadzieję, że zaprzyjaźniła się z Uroczą Monisią.

Na fali szyciowego uniesienia wykroiłam i uszyłam jeszcze małe co-nieco do kompletu. A co!
Powstały więc małe przytulne zawieszki z myślą o mamach obdarowanych Panienek :)

Test przytulania zaliczony i osobisty egzemplarz przez moją osobistą Testerkę już zamówiony ;) 
Kto zgadnie, w jakim kolorze?

I to tyle na dziś. Pozdrawiam Czytaczy i dziękuję za komentatarze :)
Basia


Ps. Po tym szyciu mam dwa spostrzeżenia.


1) Ciekawe, że czasem wystarczy jedno spojrzenie na tkaninę i natychmiast pojawia się pragnienie zrobienia z niej Czegoś wyjątkowego. Mało tego! Jedno spojrzenie na tkaninę i natychmiast wiadomo, że to właśnie dla tego Kogoś to Coś powstanie. Tak było z tymi sówkami!

Jestem przekonana, że nie jestem odosobnionym przypadkiem. Prawda?


2) Odkryłam u siebie nową, chyba nieuleczalną przypadłość. Słyszałam już o kompulsywnym kupowaniu tkanin (to też mi grozi), ale o kompulsywnym szyciu jeszcze nie. A to właśnie coraz częściej mnie spotyka. Zdarza się, że jak już skończę jedną pracę, to nie mogę powstrzymać się od uszycia jeszcze czegoś ekstra do kompletu. Tak było z Shark Attack, kołderką dla Naty, Słoniami na balkonie, Sówkami...


A dla ciekawych jeszcze szczegóły realizacyjne.
Plecki, skrzydełka i nóżki do przytulania, miziania i chwytania - Minky (Cottonhill).
Przód  - wysokogatunkowa amerykańska bawełna (sowy w wersji mini Roberta Kaufmanna z Cottonhill).
Oczy i dziobek - filc . Wykończenie dla tych co ciumkać i paluszkami majstrować lubią - zróżnicowane kolorem, fakturą i długością tasiemki. Wypełnienie - kulka silikonowa. 
Wymiary - wysokość ~34cm, z nóżkami +16cm, szerokość ~21cm, ze skrzydełkami ~40cm. Maluchy mają ok 15cm wysokości.

To już na prawdę wszystko na dziś ;)

2 komentarze:

  1. Różowa sowa jak widać znalazła sobie już gałązkę ;)
    Niestety kupowanie tkanin - jest nieuleczalne, jako choroba rozwija się podstępnie i atakuje znienacka. Koszmar, ale przynajmniej śliczny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic dodać, nic ująć. Dobrze, że chociaż większość kupowane z myślą o konkretnym projekcie. Tylko kiedy to szyć? No kiedy?

      Usuń