niedziela, 31 maja 2015

Shark Attack, czyli kołderka dla chłopca.

I w końcu udało mi się przysiąść do posta i zdjęć mojego, jak na razie, ulubionego projektu.
Mowa o kołderce, a właściwie kołderkach, a jeszcze precyzyjniej to kołderce i komplecie, o którym wzmianka była już TU. Shark Attack, czyli Rekinki.  A było to tak.





piątek, 29 maja 2015

Baggy Małego Komandosa.

Dziś post jak zwykle pisany "na szybko", czyli przez 3 dni ;).Czas w naszym domu to towar deficytowy, a kolejne PatchTworki do pokazania piętrzą się niemiłosiernie, więc muszę nadganiać :)

Baggy, czyli spodenki, które powstały z: a) potrzeby Piotrusia, bo przydałyby się cienkie spodenki dresowe, b) potrzeby mojej, bo to kolejny powód do stworzenia czegoś nowego.
W związku z tym, jakiś czas temu upolowałam super tkaniny (jersey) z myślą właśnie o Synusiu Piprusiu (Kaufmann z Cottonhill.pl)



środa, 27 maja 2015

Kostka sensoryczna rozmiar XL.

Miał być wpis okazjonalny... na Dzień Matki. Niestety, mimo największych starań nie zdążyłam skończyć prezentów. W przeddzień stawałam na rzęsach, żeby dokończyć jedno z s(ż)yjątek, ale to był jeden z tych wieczorów, gdy maszynę powinnam omijać z daleka. Zerwane nici, czy pętelki to pikuś. Przypalony żelazkiem materiał, ostatni kawałek tasiemki o 1 (słownie: jeden!) centymetr za krótki, pozszywane złe strony materiału, za dużo ucięte, brak naddatku na szew, zszyte nie z tej strony itd. Chyba za bardzo chciałam, więc gdy zmarnowałam kolejny kawałek materiału dałam sobie spokój. Ostatecznie życzenia, kwiaty i całusy na początek, a prezenty, dopracowane i dopieszczone na spokojnie, obie mamy dostaną przy najbliższej okazji.
A skoro o Mamach mowa, to dziś o... mnie :) A właściwie o moim mamowym szyciu :)
W ten sposób pokaże kolejne PatchTworki, które powstały z miłości do moich Urwisków.

Kostka sensryczna Piotrusia.



poniedziałek, 18 maja 2015

Cotton Cafe, AGF i bezcenne wsparcie Połówki!


O tym, że wsparcie jest ważne wie chyba każdy. To truizm i dlatego często o tym zapominamy. Czasem wystarczy jedno zdanie rzucone tak zwanym "mimochodem" żeby dodać skrzydeł. Niestety także, aby je podciąć.  Warto o tym pamiętać nie tylko wspierając, ale i będąc wspieranym.
Uświadomiłam sobie, że odkąd resztkami mojego niewolnego czasu zawładnęło szycie, wciąż doświadczam ogromnego wsparcia mojej Połówki w tym co robię. Choć nie zawsze wspiera wprost, a czasem nawet nieświadomie :)
A oto przykład. Dostałam cynk o możliwości kupienia bawełnianej ociepliny w świetnej cenie. Oczywiście nie przepuszczę takiej okazji, zwłaszcza, że w planach mam już kilka projektów. Podzieliłam się tym z moim Mężczyzną, który jak usłyszał szczegóły powiedział zdanie, które mówi samo za siebie: To trzeba było wziąć więcej. Wymiękłam. Dzięki Kochanie :*


A zaczęło się od wizyty w Cotton Cafe. 




Poduszka Programisty na Walentynki.


Dziś pokażę kolejną poduszkę (p
oduszkowy szał ;).



sobota, 9 maja 2015

Zielono mi! Urodzinowe poduchy dla Kogoś Ważnego.

Już nie mogłam się doczekać, kiedy będę mogła pokazać te sżyjątka. 



Szmatki,szmateczki, szmatunie!

Ach zaszalałam! Ale nie mogłam przejść obojętnie obok takich okazji! Mianowicie obkupiłam się promocyjnie w cudne szmateczki. A te dobrodziejstwa dostałam w Patchwork Wrocław. Oczywiście nie udało mi się upolować wszystkiego, co wpadło mi w oko, bo jak dotarłam na miejsce, to już część wzorów wyszła. W ogóle mnie to nie zdziwiło zważywszy ceny. 
Od dwóch dni głaszcze je i nie mogę nacieszyć oczu. Część z nich już zna nawet swoje przeznaczenie :) 
Oczywiście muszę się pochwalić. Poniżej zdjęcia wszystkich nabytków i efekt moich zabaw w planowanie zestawów. A że czasu mało, to na szybko tylko kilka kompozycji.
Ach szmatki, szmateczki, szmatunie... szaleństwo!
A zakupy były o tyle przyjemniejsze, że cięciu wybranych tkanin towarzyszyła bardzo przyjemna, ponad godzinna, pogawędka z Panem :)


Wszystkie nowe nabytki