środa, 1 kwietnia 2015

Rozmowy z Dwulatką. Księżyc.

Mama (z rozpaczą w głosie z powodu ciężkiego poranka z dziateczkami):
No chyba zaraz zacznę wyć do księżyca!!!
Natka: Mamo, ale teraz jest jasno! Nie ma księżyca!
No i już sobie powyłaś mamo, pomyślałam.


No to żeby nie było "nierobótkowo" to pokażę jeden z kominów robiony na palcach i rękach.

Miałam resztkę (okazało się, że dość sporą) kolorowej włóczki, z której miałam zrobić na drutach komin dla Gagatki. Znalazłam jednak cudo pt. arm knitting, a zaraz potem finger knitting i nie mogło być inaczej, jak komin robiony na rękach, a nie na drutach.
Sama technika niebywale łatwa. Na palcach to i przed telewizorem można dziergać, jak nabierze się wprawy. Jednak przy poważniejszych robótkach robionych bardziej "na wymiar" już trzeba się napracować i napruć, żeby dopasować odpowiednią liczbę oczek i rzędów. Wiem, bo powstały w ten sposób jeszcze 2 kominy. Robione od nowa po 3 razy, a i tak wymagają ponownego przerobienia. Z całą pewnością nie doczekają się finału w tym sezonie. Pewnie przypomną o sobie jesienią.
Wracając do kolorowego komina. Wygląda (ło) to tak.








A tu już na zadowolonej Posiadaczce (poglądowo, telefonem robione).

A i byłabym zapomniała. Ucząc się korzystałam z: 
-> arm knitting
-> finger knitting

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz