sobota, 25 kwietnia 2015

Króliki.

Jak wielu mi podobnych handmade'owców jestem oczarowana tildowowym światem.



Szczególnie zwierzątkami, choć same Tildy w najrozmaitszych wydaniach też rzuciły na mnie swój urok. Mam w planie jeszcze kilka sżyjątek wypróbować, a nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła również podejścia do samej Tildy (a propos uwielbiam Tildę Swinton). Nawet mam już materiały na ciałko, ubranie, włosy i koncepcję skrzydeł. Bo będzie to Tilda Anioł. Dla Kogoś :) To jednak w najbliższej przyszłości. Teraz jestem na etapie "testów na zwierzętach" ;)
Na pierwszy ogień poszedł królik - klasyk. Walentynkowy Walenty w rozmiarze midi (bo widziałam jeszcze mniejsze) powstał wiadomo kiedy. Uszczęśliwił mojego Piprusia. Chwycił go w swoje 3,5 miesięczne łapki i pokochał od pierwszego wejrzenia. Mimo, że jeszcze nie był skończony :) Rozmiar (królika) idealny do wpychania łapek i nóżek do buzi! Polecam. Poniżej sesja Walentego. Mało profesjonalna, ale co tam. Królik w całości jest uszyty z bawełny, wypchany kulką silikonową (z Jysk'owych poduszek) i wykończony muliną.


Drugi królik Bodzio powstał jako uzupełnienie do kompletu Shark Attack (kołderka, poduszka i Słoneczna Przytusia) dla mojego chrześniaka Bartusia. Zostało trochę skrawków, więc grzechem byłoby nie wykorzystać. Teraz wiem, że co za dużo to nie zdrowo, bo od niebieskości w głowie się kręci, ale co tam. Sam królik nie wzbudził także szczególnego entuzjamu u nowego przyjaciela, bo Bartuś mocno przytulaśny jest i woli mięciutkie słoneczko. Zatem kilka fotek Bodzia. O komplecie w innym poście.
Królik jest większy ok. 30cm, w całości z bawełny, wypełniony kulką silikonową, wykończony muliną i jakimś sztucznym sznurkiem.


Kolejny królik  to już inna bajka, a mianowicie seria "Leśne zwierzątka". Po lekkim tunningu doczekał się sesji z aranżacją. A co! Tunning dotyczył łapek (są dłuższe) i uszu (rówinież przedłużone i nieco szersze). Królik także poszedł w dobre ręce jako upominek przedświąteczny. Tym razem wykorzystałam dość gruby len tzw. gładzony, kupiony przy okazji w sklepie dla plastyków (fantastycznie się szyje elementy "z zakrętami" bo ślizga się pod igłą i o dziwo bardzo mało strzępi). Kolorowe części to resztki bawełny, wypełnienie kulka silikonowa, wykończony muliną, resztkami włóczki i tasiemką satynową z odzysku. Główne szwy wykonane maszynowo, a głowa i łapki przyszyte ręcznie. Mierzy ok. 18cm (z uszami 25).



Na fali świątecznych podarków powstała jeszcze jedna ekipa. A konkretnie cztery króliki. Wykorzystane materiały takie same jak u "pierworodnego" plus filcowe ozdoby typu "przydasie" zakupione w Biedronce za grosze :). A oto i one. Ostatnia  wspólna fotka i wyruszyły do nowych domów zdobić świąteczne zakątki.
 

Na zakończenie jeszcze kilka informacji realizacyjnych: 
- Walenty - materiał w kropeczki z houseofcotton.pl, serduszka robinspatchwork.eu
- Bodzio - niebieski materiał na ciałko zakupiony w Ikei (Ditte), granatowe kropeczki kupione w sklepie stacjonarnym we Wrocławiu na ul. Kolejowej (przy skrzyżowaniu z ul. Zielińskiego pod wiaduktem), kolorowe resztki z Kony i Shark Attack (Northcott) zakupionych w robinspatchwork.eu
- Króliki tildowe - len kupiony w sklepie stacjonarnym dla plastyków przy ul. Kazimierza Wilekiego we Wrocławiu, tkaniny drukowane pochodzą z resztek zestawów zakupionych w robinspatchwork.eu
- dodatki pasmanteryjne pochodzą z recyklingu, zakupów "przydasiowych" oraz doskonale wyposażonej pasmanterii na 1 piętrze w DH Astra we Wrocławiu. Pasmanteria nie należy do najtańszych, ale w detalu, okazjonalnie i awaryjnie świetnie się sprawdza (dla mieszkańców Wrocławia i okolic oczywiście :) )

2 komentarze:

  1. króliki śliczne i niepowtarzalne brawo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :-) Króliki polecają się na święta ;-)

      Usuń