wtorek, 28 kwietnia 2015

Przytusia Sowa Baby Blue, czyli Prezent dla Roczniaka.

Dziś znów Przytulaśnie. Tym razem o Sowie. Wzmianka była już dawno temu TU, więc czas na szczegóły.
Przytusia Sowa powstała z myślą o urodzinach Roczniaka, czyli słodkiej Soni. Mama Sonatki (jak pieszczotliwie ją nazywa) wybrała zestaw niebieski. I tym sposobem zainicjowała istnienie mojej pierwszej sówki.


Przytusia ma:
- mięciutki do przytulania tył, skrzydełka i nóżki do chwytania - Minky (Cottonhill),
przód  - wysokogatunkowa amerykańska bawełna (sowy w wersji mini Roberta Kaufmanna z Cottonhill),
- oczy i dziobek - filc (DH Astra)
- wykończenie dla tych co ciumkać i paluszkami majstrować lubią- zróżnicowane kolorem, fakturą i długością tasiemki 
- wypełnienie - kulka silikonowa.
Wymiary - wysokość ~34cm, z nóżkami +16cm, szerokość ~21cm, ze skrzydełkami ~40cm.

Poniżej sesja Sówki. W tym obowiązkowo w plenerze o zmroku :)



A oto i wspólna sesja dziewczyn. Zrealizowana przez mamę Sonatki Olę.
Dzięki Oleńka :)



Słodziak prawda? Sonia oczywiście :)

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

I tak powstały Przytusie. Kukaweczka.

Tak. Popłynęłam z nurtem. Na fali zachwytu nad Minky dołączyłam do milionów zauroczonych tą tkaniną. Dla niewtajemniczonych - Minky to rodzaj super przyjemnego polaru, z którego w ostatnim czasie powstaje mnóstwo najróżniejszych produktów. Najpopularniejsze są chyba kołderki dla dzieciaczków, w większości połączone z bawełnianą tkaniną i ociepliną.

Zatem i ja popełniłam kilka sżyjątek z Minky w roli głównej, o których systematycznie mam zamiar napisać. A ponieważ wtapiam się w tłum w ograniczonym zakresie staram się, aby moje sżyjątka z udziałem Minky nie były takie, jak innych. Oczywiście nie odcinam się od tego, co się podoba, a jest dostępne na rynku i również podejmuję standardowe tematy kocykowe. Niemniej cały czas szukam czegoś nowego. 

I tak powstają Przytusie, czyli połączenie przytulanki z poduszeczką. Pierwsza już na zawsze będzie "Kukaweczka", czyli w slangu Natki Gagatki po prostu truskaweczka.

Kukaweczka jest wielbiona miłością ogromną. Towarzyszy Natce każdej nocy i podczas każdej drzemki. I jest to dla mnie tym bardziej uskrzydlające, że Gagatka odkąd pamiętam (czyli całe dwa lata ;) ) za maskotkami nigdy nie przepadała.

Przytusia powstała z polaru Minky. Wypełniona jest tradycyjnie kulką silikonową z Jysk'owych poduszek, a wykończona ozdobnymi tasiemkami. Wypełnienia celowo jest mniej niż w klasycznych poduszkach czy przytulankach, aby Przytusia łatwo poddawała się małym rączkom i wręcz "przepływała" przez palce, co w połączeniu z miękkością Minky daje niepowtarzalny efekt. A oto i nasza bohaterka.



Szczegóły realizacyjne:
- wymiary: owoc - 42x25cm, liść 12x16cm.
- Minky - sklep stacjonarny Cottonhill Wrocław (online cottonhill.pl)

środa, 22 kwietnia 2015

Goosing Around. Gąski gąski do domu!

Jakiś czas temu zaopatrzyłam się w fantastyczny poradnik Patchwork dla początkujących (wydanie specjalne Mollie potrafi nr 2/2014). I to właśnie tam (s. 156) wypatrzyłam poduchę ze wzorem, który już od dawna mi się podobał. Tu dodatkowo wykonany w doskonałych kolorach! Chodzi o Goosing Around autorstwa Kelly Liddle (jeliquilts.blogspot.com), czyli "lecące gęsi" wpisane w okrąg. Jedno zdanie w wyszukiwarce i jest! WZÓR gotowy do wykorzystania! Co prawda z poduszką jeszcze się nie zmierzyłam, ale skusiłam się na próbkę szycia ręcznego podczas świąt. Dzięki temu powstała podstawa do pokrowca na tablet w męskim wydaniu :) Przeważają szarości, biel i czerń oraz motywy elektroniczno-matematyczno-komputerowe. Niestety nie jestem mistrzem ręcznego szycia, więc i kilka detali pozostanie na zawsze w cieniu. Ważne, że uczę się na błędach i kolejne szycie z wykorzystaniem tego zestawu tkanin (pokrowiec na laptopa) będzie duuużo lepsze :) Tymczasem, jak już dostrzegłam niedoskonałości to postanowiłam pobawić się nieco pikowaniem. Efekty widoczne na zdjęciach.
Podsumowując - co będzie lepiej następnym razem:
1. Szycie w całości na maszynie. Teraz blok zszywałam ręcznie techniką PP i nie podoba mi się efekt końcowy szwów w moim wydaniu, tym bardziej w połączeniu z wykończeniem na maszynie. Z tego też względu chciałam wypikować po szwach tak, aby nieco zamaskować te niedoskonałości i w konsekwencji pikowanie bloku wygląda na mocno nieprzemyślane. Natomiast na bordach (bordiura) przetestowałam pikowanie linią łamaną (zygzaki) i efekt bardzo mi się podoba.
2. Przy szyciu ręcznym na papierkach muszę udoskonalić technikę, bo zdarzyło mi się gdzieś "zgubić" odrobinę materiału i musiałam ratować się "cerowaniem". Nie rzuca się w oczy, ale...
3. Dokładniej wymierzyć. Wiadomo łatwiej obciąć nadmiar tkaniny niż dodać (chociaż dodawanie tkanin to przecież istota patchworku ;) ). W tym przypadku zapomniałam, że ocieplina i pikowanie zabierze mi nieco tkaniny. Ostatecznie pokrowiec pasuje, ale mógłby być odrobinę luźniejszy :)

Kiedyś usłyszałam od mądrych ludzi "Błędy są po to, aby się na nich uczyć" i "Nie popełnia błędów ten, kto nic nie robi". I tego będę się trzymać :)

A oto zdjęcia.

Na koniec szczegóły realizacji:
- tkaniny drukowane motyw klawiatury i znaków oraz grafitowa (Robert Kaufmann) pochodzą ze sklepu stacjonarnego Cottonhill we Wrocławiu (sklep internetowy cottonhill.pl)
- tkaniny drukowane Plug and Play Brihgt i Multi, Wimpy Kid White (Robert Kaufmann), Sudoku (Timeless Treasures) pochodzą z craftoholicshop.pl
- ocieplina poliestrowa z allegro.
Wymiary - blok wszysty (jedna strona 16x16cm), całość 26,5x19,5cm.

wtorek, 21 kwietnia 2015

Setki słoni dla dzieciaków. Dam i ja :D

Jakiś czas temu przeczytałam o akcji pt. Setki słoni dla dzieciaków Fundacji Słonie na balkonie. Szczegóły TU i TU.
Grubo ponad miesiąc miałam z tyłu głowy myśl o uszyciu słonia na tą akcję, ale wciąż coś. Wiecie jak to jest. Aż... prawie zapomniałam! Termin był do 20 kwietnia (choć właściwie można dosyłać cały czas), więc sądziłam, że nie uda mi się zebrać. A jednak. Ostatecznego kopala w dupala dał mi TEN artykuł. Głos uwiązł mi w gardle, łzy napłynęły do oczu... 
Zebrałam się w sobie. Nawet zaczęłam robić dwa, ale udało mi się skończyć jednego. Brat bliźniak poczeka, a mam na niego pomysł, jak jeszcze wspomóc fundację :)
Ostatecznie powstał Słoń Przytusia (Przytulanko-Podusia). Energetyczna czerwień i serducha do kochania, dla ukojenia szarość. Mały czarny ogonek na poprawę humoru i super minky do przytulania. Mam szczerą nadzieję, że ten Cudaczek da jakiemuś dzieciaczkowi co najmniej tyle radości co mnie, gdy go szyłam.


Na zakończenie szczegóły realizacji:
- tkanina w serduszka pochodzi z www.robinspatchwork.eu,
- Minky zakupiony w sklepie stacjonarnym Cottonhill we Wrocławiu,
Wymiary - 

środa, 15 kwietnia 2015

Crush on stash. Zabawa tkaninami.

Na jednym z obserwowanych przeze mnie blogów (Sewing under Rainbow) została organizowana inspirująca i motywująca zabawa :)
Julianna, autorka, zaprasza do "Crush on stash".


Czapka z rozpędu. Czas na recykling.

Wiosna pełną parą rusza w Polskę, a ja odkryłam, że mój Pipruś nie ma wiosennej, cienszej czapki. Ciuchów w spadku po rodzinno-przyjacielskich dzieciach tyle, że niektórych jeszcze nie było okazji ubrać, a jednej małej czapeczki brak. Miałam kupić, ale... tak mnie podekscytowało szycie bloku, o którym piszę TU, że z rozpędu w pół godziny uszyłam jeszcze czapkę. Tym bardziej czuję się usatysfakcjonowana, że a) wykorzystałam stary jersey i bluzkę typu "przydaś" przeznaczoną jeszcze niedawno do wyrzucenia, b) skutecznie szyłam elastyczne tkaniny bez owerloka, 3) czapka wyszła całkiem, całkiem i udało mi się ją ładnie wykończyć.
Krótko. Wierzch w paski to jersey - bawełniana z domieszką czegoś elastycznego, pozostałość z szycia koszuli nocnej. Wnętrze to drugie życie bawełnianej bluzki również z elastyczną domieszką. Właściwie czapa jest dwustronna. A i sam zaintersowany jest zadowolony :)

I tym sposobem popełniłam swoją pierwszę czapkę.

Paper piecing i mój pierwszy, prawdziwy, najprawdziwszy blok!

Z uwagą obserwuję blogi, gdzie doświadczone quilterki publikują swoje prace. Z uwagą, zachwytem i... zazdrością (nie mylić z zawiścią ;) ). Tworzą tak piękne rzeczy, że często dech zapiera.
Wiele Pań para się klasyką, czyli tradycyjnymi blokami i kolorystyką, ale jest też dużo osób, które idą w kierunku nowoczesnych wzorów i barw, które są mi bardzo bliskie, czyli soczystości, tęcze i kontrasty.
Jednym z takich blogów jest Sewing under Rainbow, na którym można znaleźć fantastyczne prace. Regularnie podglądam. Tym bardziej, że Julianna, autorka, często dzieli się również własnymi, pięknymi wzorami. I nadszedł czas, aby w ramach doskonalenia umiejętności uprawiania "prawdziwego" patchworku, a nie tylko PatchTworków, skorzystać z tego dobrodziejstwa i zmierzyć się z jednym ze wzorów.


Blogowy comming out. Zapraszam do lektury.

 Jak w tytule.

wtorek, 14 kwietnia 2015

Rozmowy z Dwulatką. Plac zabaw i rodzinne klejnoty.

Na jednym z osiedlowych placów zabaw huśtawki są oblegane i trzeba czekać na swoją kolej. Oczywiście Natka czekania nie lubi. No więc znalazła spryciula sposób.

Babcia: Natka, co będziemy robić dziś na spacerku?
Natka: Zaproszę dzieci do piasku, a ja pójdę się huśtać!

***
Tak to już jest, że faceci muszą uważać na "klejnoty". Zdarzają się jednak bolesne wypadki. I taki właśnie miał miejsce w niedzielny poranek. Został oczywiście spontanicznie okraszony epitetem wyrażającym ból, co nie uszło uwadze Natki.

Natka: Tatusiu, co się stało?
Mama: Tatuś uderzył się w jajeczka i go zabolało.
Natka: To teraz tatusiowi urosną nowe duuuże jajeczka!!!

Śmiech to jednak najlepsze lekarstwo :)

niedziela, 5 kwietnia 2015

Rozmowy z Dwulatką. Zagadki.

W piekarni. 
Natka: Pani, a gdzie mieszka kotek?
Pani: Hmm, może w budce dla kotków? 
Natka: Nieee, na płoku! Pani, a gdzie mieszka piesek?
Pani: W budzie! 
Natka: Nieee, piesek je białe kosteczki! 

Cudownie abstrakcyjny humor mojej Gagatki powalił Panią na kolana.


środa, 1 kwietnia 2015

Rozmowy z Dwulatką. Księżyc.

Mama (z rozpaczą w głosie z powodu ciężkiego poranka z dziateczkami):
No chyba zaraz zacznę wyć do księżyca!!!
Natka: Mamo, ale teraz jest jasno! Nie ma księżyca!
No i już sobie powyłaś mamo, pomyślałam.


No to żeby nie było "nierobótkowo" to pokażę jeden z kominów robiony na palcach i rękach.