piątek, 6 marca 2015

Projekty jednego wieczoru. Zapowiedź.

Tak już mam, że lubię krótkie i szybkie projekty. Nazywam je projektami jednego wieczoru.
Oczywiście w praktyce często zajmują nieco więcej czasu, ale pozwalają w ciągu 2-3 godzin zakończyć kolejny etap pracy tak, aby dawał poczucie zadowolenia i pozwolił spokojnie zasnąć. Tak już mam, że po męczących dniach muszę "coś sobie uszyć" żeby nie zwariować. Najlepiej coś z szybkim efektem. 
Oczywiście te bardziej skomplikowane tematy też lubię. To właśnie one pomagają mi doskonalić charakter. Dzięki nim uczę się cierpliwości, wytrwałości i nieprzyspieszania na siłę. To zadziwiające jak bardzo szycie patchworków kształtuje mój charakter. To połączenie pracy wymagającej cierpliwości z pracą o wysokiej zmienności działań i różnorodności. Przykładowo jednego dnia mam ochotę (lub czas) na koncepcję to układam wzory, innego dnia mam chęć szyć to szyję,  kolejnego dekatyzuję, a następnego wycinam. Jak projekt mnie "zmęczy" odkładam go i zabieram się za coś innego (a mam mnóstwo pomysłów !). To sprawia, że w zależności od czasu, nastroju, czy potrzeby mogę wybrać jeden z zaczętych projektów i z nowym, świeżym spojrzeniem kontynuować. To też pozwala mi uniknąć znudzenia jednym dłuższym tematem, a tym samym nie grozi mu wieczne "dokończę niebawem".
To dlatego też kocham (a raczej kochałam, bo aktualnie jestem bez) moją pracę, w której duża dynamika zmian, wielość projektów i zadań dawała mi "kopa" i nie pozwalała znudzić się.
Rozpisałam się, więc czas na zapowiedź. Zdjęcie bardzo poglądowe/robocze z telefonu , ale idea uchwycona. Cóż to się szyje? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz