środa, 23 grudnia 2015

O szyciowych prezentach i Wesołych Świętach.

Do Świąt już tylko dwa dni. Pozostaje mi zatem powiedzieć kilka słów na ten temat.

Podsumowując... nie uszyłam praktycznie nic świątecznego. Niestety.
Cieszę oczy Waszymi dekoracjami, prezentami i drobiazgami i mam nadzieję, że nadrobię w przyszłym roku.

A dziś w przedświątecznej gorączce, wśród rozterek i dylematów kulinarnych, zakupowych i domowych składam Wam najlepsze życzenia :-)
Emotikon smile

czwartek, 17 grudnia 2015

Hexy Lady. Kosmetyczka dla... mnie!

Hexy Lady... od początku do końca dla mnie :-) 
Już nie jestem jak przysłowiowy szewc. I zajęło mi to jedynie 1,5 roku ;-)
Lepiej późno niż później, prawda?

Hexy Lady zrodziła się... z potrzeby, a jakże!
Tkaniny kupione już dawno, bo "sącudneimuuuszęjemiećnacośdlasiebie".
Do tego heksagony, które nieprzerwanie czarują mnie swoim urokiem i możliwościami :-)


piątek, 4 grudnia 2015

Mów mi... Mikołajka ;-) Poduszeczki na drzemeczki.

Mam małe życzenie.
Aby Mikołajki świętowało każde dziecko. Choć odrobinkę.
Także wtedy, gdy już wie, że ten Gruby Staruszek w Czerwonym Płaszczu ni-chu-chu nie zmieści się w kominie ;-) Mam też nadzieję, że już jako dorosły, każdy z nas ma możliwość raz w roku tym Staruszkiem z Białą Brodą się stać. Bo wystarczy niewiele :-)

W tym roku nadarzyła się okazja, aby dorzucić coś do paczek Przedszkolaków.
Chciałam, aby niespełna 3-letnie Skrzaty znalazły w paczkach coś milutkiego, przytulaśnego i mam nadzieję wyjątkowego :-) Tak zrodził się pomysł na...

Poduszeczki na drzemeczki ;-) 

wtorek, 24 listopada 2015

Uszyłam Minionka dla Leonka, czyli kołderka dla przedszkolaka.

Minionki. Dziecięcy hit ostatnich tygodni.

Z okazji urodzin zaprzyjaźnionego Czterolatka postanowiłam uszyć narzutę/kołderkę. Zgodnie z aktualnymi upodobaniami Solenizanta motywem przewodnim stał się Minionek.

niedziela, 15 listopada 2015

Kosmetyczka "Paryżanki", czyli Black Red White w komplecie [BRW Pouch]

Zazwyczaj torebki na prezent szyję w komplecie z kosmetyczką. Tym razem nie mogło być inaczej.
Niestety od września z czasem u mnie baaaardzo krucho i Justyna musiała na swoją kosmetyczkę trochę poczekać. Słowo się jednak rzekło i zestaw BRW jest już kompletny.

Kosmetyczka "Paryżanki" jest... zwyczajna, ale wydaje mi się pełna uroku ;-)

piątek, 13 listopada 2015

Skrapowe Love, czyli chłopięce Etui na książeczkę zdrowia / Etui on child's healt history book #3

[Check out English version soon. In the meantime I invite You to watch the photos.***]

Już wiem, że skrawki dają mnóstwo możliwości :-)
Po pierwsze, ogrom satysfakcji z wykorzystania bez reszty tak pieczołowicie zbieranych tkanin. Po drugie, nieskrępowane obawą o los cennej tkaniny eksperymenty kompozycyjne. Po trzecie, możliwość wykorzystania w jednej pracy nie tylko resztek tkanin, ale także resztek nici, ociepliny i dodatków pasmanteryjnych. Takie prace dają też możliwość wprawek w pikowaniu, wszywaniu lamówki i wypróbowania różnych wykończeń np. zapięć.

niedziela, 8 listopada 2015

piątek, 30 października 2015

Black Red White, czyli klasyka zaszyta w torebce. [Black Red White handbag classics.]

To już czwarta torebka według mojego wzoru :-)
Tym razem uszyta w prezencie dla mojej szwagierki Justyny.
Oliwkowa karnacja, orzechowe oczy, ciemne włosy czyli... typowa "zima"! Aż się prosi o towarzystwo czerni, bieli i czerwieni. Poza tym, właśnie takie połączenia często widuję u pięknej żony mojego szwagra i BRW pasowało mi do Niej jak żadne inne. Jak się okazało słusznie, bo z płaszczem i jego właścicielką komponuje się idealnie ;-)

niedziela, 25 października 2015

Królik nieco inaczej... bo dorośli też lubią przytulanki!

Przy niedzieli czas na dziczyznę, która jednak... dziczyzną nie jest!
Zanim przejdę do sedna, podzielę się z Wami odkryciem sprzed kilku minut. 
Bo to, że królik dziczyzną nie jest, lekko mnie zaskoczyło (ot, kulinarna ignorancja), ale uwaga! 
To, że mięso królika zaliczane jest do... drobiu (!) zatkało mnie totalnie.
Cytuję jedną z sieciówek (muszę podlinkować, choć nie chcę):
Człowiek uczy się całe życie...

To czas na prezentację... drobiu ;-)

Moja bliska koleżanka, która ceni / docenia :-) rękodzieło zapragnęła czegoś wyjątkowego dla swojej przyjaciółki. Sprawiła mi tym samym ogromną przyjemność, ponieważ w sprawie zrealizowania swojego pragnienia zwróciła się do mnie.

czwartek, 22 października 2015

Szafa marzeń i zabawa kolorem, czyli poduszeczki w pełnej krasie.

Miało być o dziczyźnie, ale ona poczeka. To post chwili ;-)
Dziś mała powtórka poduszeczek, czyli prezentacja ich w pełnej okazałości.
Ostatnia powstała pod wpływem oczarowania tkaninami użytymi do uszycia torebki, którą niebawem zaprezentuję :-) Fakt pierwotna koncepcja piątej poduszeczki była zgoła inna, ale... 
Z pewnością motyw jeszcze się pojawi, tylko prawdopodobnie w innej odsłonie.

Zapraszam na fotki, a na zakończenie Szafa marzeń! Muuuusicie zobaczyć!
Filmik podesłała mi moja serdecznie zaprzyjaźniona Ola, która ostatnio złapała totalnego szyciowego bakcyla i przepadła w czeluściach nałogu ;-)

poniedziałek, 19 października 2015

Replay... Heksowe poduszeczki na szpileczki i rozwiązanie zagadki / Hexy pincushions

Dziś będzie długo i jak z kawą... 3w1 ;-) 

Po pierwsze Scraptastic
Po drugie  rozwiązanie zagadki.
Po trzecie rozdanie upominków - przydasiów.

[Today 3in1 ;-)
First. Scraptastic (sorry but only that part in english :/)
Second. Solution of the riddle.
Third. Handing out the gifts – Come-In-Handy-s.]

Na początek poduszeczki i Scraptastic.

Z przyjemnością podglądam bloga Modern Handcraft. Nicole, autorka, najwyraźniej dużą sympatią darzy heksagony. Zainspirowana jej pracami postanowiłam przygotować własną wersję poduszeczki na szpileczki, której sama do tej pory nie miałam!

poniedziałek, 5 października 2015

Co komu przeznaczone... i zgadywanka z niespodzianką :-)

Dziś będzie trochę o przyszłości. A na zakończenie mała zabawa z niespodzianką :-) 
źródło zdjęcia: https://www.flickr.com/photos/72153088@N08/6510934443/


Jakiś czas temu mama powiedziała mi, że odkopała moje wiekowe szyjątka.
W tym nieskończoną dżinsową torebkę.

poniedziałek, 21 września 2015

Magia heksagonów!

Zobaczcie, co dostaaaaałaaaaam :-D

Wiele osób odwiedzających mnie zna już bloga Work With Patches. Jeśli jeszcze Was tam nie było to zapraszam, bo Kamila ma wiele do pokazania :-) Niedawno zorganizowała również cukiereczki. I to nie byle jakie. Do zgarnięcia była fantastyczna heksowa poducha.

piątek, 18 września 2015

Jak Mickey stał się Minnie. Rozmowy z Dwu-i pół-latką.

Ostatnio było skrawkowo-patchworkowo, a dziś zabawkowo :-)

Natka Gagatka dostała w spadku od kuzynki Marysi pluszowego Mikiego.
Miki, mimo że bardzo lubiany, nie umywa się jednak do słodkiej ulubienicy dziewcząt Minnie ;-)
Cóż było robić? Nie od dziś wiadomo, że dla dziecka matka zrobi wiele. Nawet zmieni pluszakowi płeć! Nowy strój, makijaż i Minnie jak malowana. Sami zobaczcie :-)

poniedziałek, 14 września 2015

Skrawkowe "ubranko" na książeczkę zdrowia dziecka / Scraps etui on child's health history book

Tydzień zapowiada się inaczej niż zwykle. Tym razem planuję kilka "szybkich", bieżących notek, ponieważ nadchodzący czas upłynie najprawdopodobniej pod znakiem drobiazgów dla "Drobiazgów".
A chciałam w końcu uszyć coś "dorosłego"... 


[This week promises to be different than usual. This time I plan a few quick notes about

small projects for a kids.]

Właśnie skończyłam Etui na książeczkę zdrowia dziecka. Powstało z myślą o Natce Gagatce i mam nadzieję, że w przyszłości to praktyczne opakowanie wraz z zawartością stanie się dla Niej ważną pamiątką.

[I just finished a etui on “child's health history book” * for my little Nat. I hope that practical packaging and it’s contents will become an important memento for her in the future.]

czwartek, 3 września 2015

Patchwork Kokeshi.

Ło Jesoooo... Ło Matko... stękam, kwękam, bo wymiękam!
Post piszę zerkając nerwowo na zegarek... Obudzi się Pipruś, czy jeszcze pośpi?
Co chwilę odpływam jednak myślami do Mojej Gagatki... bo pierwszy dzień w przedszkolu to jest COŚ! I nie wiem, czy bardziej dla dziecia czy dla mamy...

poniedziałek, 20 lipca 2015

Ciuchowo, dresowo, kolorowo.

Dzieciowo-szyciowa "zaraza" dopadła również mnie. Napatrzyłam się u innych i złapałam ;P 
Aaaa co?! Też czasem mnie ciągnie do odzieży. Od kiedy w ogóle usiadłam do maszyny (czyli jakieś grubo ponad... hmmm... takie rachunki nie poprawiają nastroju...  20 lat temu), to właśnie ubraniowo działo się w większości.
No może stwierdzenie "ubraniowo" to nadużycie, ale kilka pseudo odzieżowych wytworów wieki temu powstało. I nawet niektóre były noszone :)
Potem, poza drobnymi poprawkami i reperowaniem, było długo, długo nic. Aż do teraz.
Przy  takim wyborze tkanin i zasobach sieci grzechem byłoby nie spróbować, prawda?

wtorek, 14 lipca 2015

Shark Attack 2. Zestaw dla Dwulatka.

O Rekinkach już raz było -> Shark Attack, czyli kołderka dla chłopca.
Słowo się rzekło, więc będzie i drugi raz. Tym razem Shark Attack w zestawie: kołderka, poducha, Królik Bodzio i Słoneczna Przytusia.Ten komplet powstał z myślą o moim słodkim i przytulaśnym Chrześniaku Bartusiu :)

wtorek, 23 czerwca 2015

Dzień Taty Piprusia i Naty.

To już drugi dziś post (zaraz po Pokrowcu na sako), bo jak nie napisać o tak ważnym dniu!
Mam wrażenie, że święto ojców jest trochę... niedoceniane? W Dniu Mamy na ulicach widać naręcze kwiatów, tematyczne wystawy sklepów, w sieci milion promocji i okazji związanych z tym świętem. A gdy przychodzi do świętowania męskiej części rodzicieli to już jakby ciszej, słabiej, mniej.
No ok, brak kwiatów rozumiem i usprawiedliwiam ;) Reszta mam nadzieję, że nabierze rozpędu.

Nasz Tata jest najfajniejszym tatą na świecie, więc popełniliśmy wspólnie z Jarzynkami - Natką i Pietruchą ;) małą niespodziankę. Laurki i Robek zostały spakowane cichaczem do pracy, aby miło rozpoczął korpodzień. Fotki są robione po tajniacku w nocy, ale oddają atmosferę niespodzianki ;).
Dodam, że Robo będzie bohaterem przyszłego wpisu, jak tylko zaliczy sesję zdjęciową.
Przy okazji powstała pamiątka w postaci odbicia naszych stóp.
Rodzinka w komplecie :D
 

Pokrowiec na sako, czyli poprawki sklepowego bubla.

Potrzeba jednak motywuje. 
Sako jako mebel to rewelacja. Doskonałe podczas ciąży, przy karmieniu, bolącym kręgosłupie. Cudo do pokoju dziecięcego. Szaleństwo nie ma końca. Ja z bratem skakałam... z pieca kaflowego na ułożone w stos poduszki i kołdry, a dziś dzieci mają sako :).
Nasze jednak nie wytrzymało napięcia i dziecięcych wybryków i zaczęło puszczać na szwach. Na reklamację było już za późno, więc...

wtorek, 9 czerwca 2015

Dziewczęca kołderka. Piąte urodziny Emilki.

Nie ma przyjemniejszego szycia, niż to z myślą o Kimś. I tak było tym razem.
Chciałam, aby Emilka dostała coś specjalnego. Ulubiony kolor... róż. Chciałam dopasować kolorystykę do upodobań Jubilatki, a jednocześnie sprawić, aby kołderka nie ociekała różem i "rosła" razem z Nią. Ostatecznie zdecydowałam się na kolorowe i dziewczęce tkaniny oraz kolorowe wstawki, biel i słoneczną żółć jako wykończenie. Nie zabrakło jednak różowych akcentów.


I wiecie co? Oczy mi się spociły, gdy w 30 minut po przyjęciu zadzwoniła Mama Emilki i powiedziała, że... Mała stanęła oniemiała na widok całości! Cóż mogę dodać skoro głos więźnie w gardle? Nie wiem, kto kogo bardziej uszczęśliwił :)


niedziela, 31 maja 2015

Shark Attack, czyli kołderka dla chłopca.

I w końcu udało mi się przysiąść do posta i zdjęć mojego, jak na razie, ulubionego projektu.
Mowa o kołderce, a właściwie kołderkach, a jeszcze precyzyjniej to kołderce i komplecie, o którym wzmianka była już TU. Shark Attack, czyli Rekinki.  A było to tak.





piątek, 29 maja 2015

Baggy Małego Komandosa.

Dziś post jak zwykle pisany "na szybko", czyli przez 3 dni ;).Czas w naszym domu to towar deficytowy, a kolejne PatchTworki do pokazania piętrzą się niemiłosiernie, więc muszę nadganiać :)

Baggy, czyli spodenki, które powstały z: a) potrzeby Piotrusia, bo przydałyby się cienkie spodenki dresowe, b) potrzeby mojej, bo to kolejny powód do stworzenia czegoś nowego.
W związku z tym, jakiś czas temu upolowałam super tkaniny (jersey) z myślą właśnie o Synusiu Piprusiu (Kaufmann z Cottonhill.pl)



środa, 27 maja 2015

Kostka sensoryczna rozmiar XL.

Miał być wpis okazjonalny... na Dzień Matki. Niestety, mimo największych starań nie zdążyłam skończyć prezentów. W przeddzień stawałam na rzęsach, żeby dokończyć jedno z s(ż)yjątek, ale to był jeden z tych wieczorów, gdy maszynę powinnam omijać z daleka. Zerwane nici, czy pętelki to pikuś. Przypalony żelazkiem materiał, ostatni kawałek tasiemki o 1 (słownie: jeden!) centymetr za krótki, pozszywane złe strony materiału, za dużo ucięte, brak naddatku na szew, zszyte nie z tej strony itd. Chyba za bardzo chciałam, więc gdy zmarnowałam kolejny kawałek materiału dałam sobie spokój. Ostatecznie życzenia, kwiaty i całusy na początek, a prezenty, dopracowane i dopieszczone na spokojnie, obie mamy dostaną przy najbliższej okazji.
A skoro o Mamach mowa, to dziś o... mnie :) A właściwie o moim mamowym szyciu :)
W ten sposób pokaże kolejne PatchTworki, które powstały z miłości do moich Urwisków.

Kostka sensryczna Piotrusia.



poniedziałek, 18 maja 2015

Cotton Cafe, AGF i bezcenne wsparcie Połówki!


O tym, że wsparcie jest ważne wie chyba każdy. To truizm i dlatego często o tym zapominamy. Czasem wystarczy jedno zdanie rzucone tak zwanym "mimochodem" żeby dodać skrzydeł. Niestety także, aby je podciąć.  Warto o tym pamiętać nie tylko wspierając, ale i będąc wspieranym.
Uświadomiłam sobie, że odkąd resztkami mojego niewolnego czasu zawładnęło szycie, wciąż doświadczam ogromnego wsparcia mojej Połówki w tym co robię. Choć nie zawsze wspiera wprost, a czasem nawet nieświadomie :)
A oto przykład. Dostałam cynk o możliwości kupienia bawełnianej ociepliny w świetnej cenie. Oczywiście nie przepuszczę takiej okazji, zwłaszcza, że w planach mam już kilka projektów. Podzieliłam się tym z moim Mężczyzną, który jak usłyszał szczegóły powiedział zdanie, które mówi samo za siebie: To trzeba było wziąć więcej. Wymiękłam. Dzięki Kochanie :*


A zaczęło się od wizyty w Cotton Cafe. 




Poduszka Programisty na Walentynki.


Dziś pokażę kolejną poduszkę (p
oduszkowy szał ;).



sobota, 9 maja 2015

Zielono mi! Urodzinowe poduchy dla Kogoś Ważnego.

Już nie mogłam się doczekać, kiedy będę mogła pokazać te sżyjątka. 



Szmatki,szmateczki, szmatunie!

Ach zaszalałam! Ale nie mogłam przejść obojętnie obok takich okazji! Mianowicie obkupiłam się promocyjnie w cudne szmateczki. A te dobrodziejstwa dostałam w Patchwork Wrocław. Oczywiście nie udało mi się upolować wszystkiego, co wpadło mi w oko, bo jak dotarłam na miejsce, to już część wzorów wyszła. W ogóle mnie to nie zdziwiło zważywszy ceny. 
Od dwóch dni głaszcze je i nie mogę nacieszyć oczu. Część z nich już zna nawet swoje przeznaczenie :) 
Oczywiście muszę się pochwalić. Poniżej zdjęcia wszystkich nabytków i efekt moich zabaw w planowanie zestawów. A że czasu mało, to na szybko tylko kilka kompozycji.
Ach szmatki, szmateczki, szmatunie... szaleństwo!
A zakupy były o tyle przyjemniejsze, że cięciu wybranych tkanin towarzyszyła bardzo przyjemna, ponad godzinna, pogawędka z Panem :)


Wszystkie nowe nabytki

wtorek, 28 kwietnia 2015

Przytusia Sowa Baby Blue, czyli Prezent dla Roczniaka.

Dziś znów Przytulaśnie. Tym razem o Sowie. Wzmianka była już dawno temu TU, więc czas na szczegóły.
Przytusia Sowa powstała z myślą o urodzinach Roczniaka, czyli słodkiej Soni. Mama Sonatki (jak pieszczotliwie ją nazywa) wybrała zestaw niebieski. I tym sposobem zainicjowała istnienie mojej pierwszej sówki.


Przytusia ma:
- mięciutki do przytulania tył, skrzydełka i nóżki do chwytania - Minky (Cottonhill),
przód  - wysokogatunkowa amerykańska bawełna (sowy w wersji mini Roberta Kaufmanna z Cottonhill),
- oczy i dziobek - filc (DH Astra)
- wykończenie dla tych co ciumkać i paluszkami majstrować lubią- zróżnicowane kolorem, fakturą i długością tasiemki 
- wypełnienie - kulka silikonowa.
Wymiary - wysokość ~34cm, z nóżkami +16cm, szerokość ~21cm, ze skrzydełkami ~40cm.

Poniżej sesja Sówki. W tym obowiązkowo w plenerze o zmroku :)



A oto i wspólna sesja dziewczyn. Zrealizowana przez mamę Sonatki Olę.
Dzięki Oleńka :)



Słodziak prawda? Sonia oczywiście :)

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

I tak powstały Przytusie. Kukaweczka.

Tak. Popłynęłam z nurtem. Na fali zachwytu nad Minky dołączyłam do milionów zauroczonych tą tkaniną. Dla niewtajemniczonych - Minky to rodzaj super przyjemnego polaru, z którego w ostatnim czasie powstaje mnóstwo najróżniejszych produktów. Najpopularniejsze są chyba kołderki dla dzieciaczków, w większości połączone z bawełnianą tkaniną i ociepliną.

Zatem i ja popełniłam kilka sżyjątek z Minky w roli głównej, o których systematycznie mam zamiar napisać. A ponieważ wtapiam się w tłum w ograniczonym zakresie staram się, aby moje sżyjątka z udziałem Minky nie były takie, jak innych. Oczywiście nie odcinam się od tego, co się podoba, a jest dostępne na rynku i również podejmuję standardowe tematy kocykowe. Niemniej cały czas szukam czegoś nowego. 

I tak powstają Przytusie, czyli połączenie przytulanki z poduszeczką. Pierwsza już na zawsze będzie "Kukaweczka", czyli w slangu Natki Gagatki po prostu truskaweczka.

Kukaweczka jest wielbiona miłością ogromną. Towarzyszy Natce każdej nocy i podczas każdej drzemki. I jest to dla mnie tym bardziej uskrzydlające, że Gagatka odkąd pamiętam (czyli całe dwa lata ;) ) za maskotkami nigdy nie przepadała.

Przytusia powstała z polaru Minky. Wypełniona jest tradycyjnie kulką silikonową z Jysk'owych poduszek, a wykończona ozdobnymi tasiemkami. Wypełnienia celowo jest mniej niż w klasycznych poduszkach czy przytulankach, aby Przytusia łatwo poddawała się małym rączkom i wręcz "przepływała" przez palce, co w połączeniu z miękkością Minky daje niepowtarzalny efekt. A oto i nasza bohaterka.



Szczegóły realizacyjne:
- wymiary: owoc - 42x25cm, liść 12x16cm.
- Minky - sklep stacjonarny Cottonhill Wrocław (online cottonhill.pl)

środa, 22 kwietnia 2015

Goosing Around. Gąski gąski do domu!

Jakiś czas temu zaopatrzyłam się w fantastyczny poradnik Patchwork dla początkujących (wydanie specjalne Mollie potrafi nr 2/2014). I to właśnie tam (s. 156) wypatrzyłam poduchę ze wzorem, który już od dawna mi się podobał. Tu dodatkowo wykonany w doskonałych kolorach! Chodzi o Goosing Around autorstwa Kelly Liddle (jeliquilts.blogspot.com), czyli "lecące gęsi" wpisane w okrąg. Jedno zdanie w wyszukiwarce i jest! WZÓR gotowy do wykorzystania! Co prawda z poduszką jeszcze się nie zmierzyłam, ale skusiłam się na próbkę szycia ręcznego podczas świąt. Dzięki temu powstała podstawa do pokrowca na tablet w męskim wydaniu :) Przeważają szarości, biel i czerń oraz motywy elektroniczno-matematyczno-komputerowe. Niestety nie jestem mistrzem ręcznego szycia, więc i kilka detali pozostanie na zawsze w cieniu. Ważne, że uczę się na błędach i kolejne szycie z wykorzystaniem tego zestawu tkanin (pokrowiec na laptopa) będzie duuużo lepsze :) Tymczasem, jak już dostrzegłam niedoskonałości to postanowiłam pobawić się nieco pikowaniem. Efekty widoczne na zdjęciach.
Podsumowując - co będzie lepiej następnym razem:
1. Szycie w całości na maszynie. Teraz blok zszywałam ręcznie techniką PP i nie podoba mi się efekt końcowy szwów w moim wydaniu, tym bardziej w połączeniu z wykończeniem na maszynie. Z tego też względu chciałam wypikować po szwach tak, aby nieco zamaskować te niedoskonałości i w konsekwencji pikowanie bloku wygląda na mocno nieprzemyślane. Natomiast na bordach (bordiura) przetestowałam pikowanie linią łamaną (zygzaki) i efekt bardzo mi się podoba.
2. Przy szyciu ręcznym na papierkach muszę udoskonalić technikę, bo zdarzyło mi się gdzieś "zgubić" odrobinę materiału i musiałam ratować się "cerowaniem". Nie rzuca się w oczy, ale...
3. Dokładniej wymierzyć. Wiadomo łatwiej obciąć nadmiar tkaniny niż dodać (chociaż dodawanie tkanin to przecież istota patchworku ;) ). W tym przypadku zapomniałam, że ocieplina i pikowanie zabierze mi nieco tkaniny. Ostatecznie pokrowiec pasuje, ale mógłby być odrobinę luźniejszy :)

Kiedyś usłyszałam od mądrych ludzi "Błędy są po to, aby się na nich uczyć" i "Nie popełnia błędów ten, kto nic nie robi". I tego będę się trzymać :)

A oto zdjęcia.

Na koniec szczegóły realizacji:
- tkaniny drukowane motyw klawiatury i znaków oraz grafitowa (Robert Kaufmann) pochodzą ze sklepu stacjonarnego Cottonhill we Wrocławiu (sklep internetowy cottonhill.pl)
- tkaniny drukowane Plug and Play Brihgt i Multi, Wimpy Kid White (Robert Kaufmann), Sudoku (Timeless Treasures) pochodzą z craftoholicshop.pl
- ocieplina poliestrowa z allegro.
Wymiary - blok wszysty (jedna strona 16x16cm), całość 26,5x19,5cm.

wtorek, 21 kwietnia 2015

Setki słoni dla dzieciaków. Dam i ja :D

Jakiś czas temu przeczytałam o akcji pt. Setki słoni dla dzieciaków Fundacji Słonie na balkonie. Szczegóły TU i TU.
Grubo ponad miesiąc miałam z tyłu głowy myśl o uszyciu słonia na tą akcję, ale wciąż coś. Wiecie jak to jest. Aż... prawie zapomniałam! Termin był do 20 kwietnia (choć właściwie można dosyłać cały czas), więc sądziłam, że nie uda mi się zebrać. A jednak. Ostatecznego kopala w dupala dał mi TEN artykuł. Głos uwiązł mi w gardle, łzy napłynęły do oczu... 
Zebrałam się w sobie. Nawet zaczęłam robić dwa, ale udało mi się skończyć jednego. Brat bliźniak poczeka, a mam na niego pomysł, jak jeszcze wspomóc fundację :)
Ostatecznie powstał Słoń Przytusia (Przytulanko-Podusia). Energetyczna czerwień i serducha do kochania, dla ukojenia szarość. Mały czarny ogonek na poprawę humoru i super minky do przytulania. Mam szczerą nadzieję, że ten Cudaczek da jakiemuś dzieciaczkowi co najmniej tyle radości co mnie, gdy go szyłam.


Na zakończenie szczegóły realizacji:
- tkanina w serduszka pochodzi z www.robinspatchwork.eu,
- Minky zakupiony w sklepie stacjonarnym Cottonhill we Wrocławiu,
Wymiary - 

środa, 15 kwietnia 2015

Crush on stash. Zabawa tkaninami.

Na jednym z obserwowanych przeze mnie blogów (Sewing under Rainbow) została organizowana inspirująca i motywująca zabawa :)
Julianna, autorka, zaprasza do "Crush on stash".


Czapka z rozpędu. Czas na recykling.

Wiosna pełną parą rusza w Polskę, a ja odkryłam, że mój Pipruś nie ma wiosennej, cienszej czapki. Ciuchów w spadku po rodzinno-przyjacielskich dzieciach tyle, że niektórych jeszcze nie było okazji ubrać, a jednej małej czapeczki brak. Miałam kupić, ale... tak mnie podekscytowało szycie bloku, o którym piszę TU, że z rozpędu w pół godziny uszyłam jeszcze czapkę. Tym bardziej czuję się usatysfakcjonowana, że a) wykorzystałam stary jersey i bluzkę typu "przydaś" przeznaczoną jeszcze niedawno do wyrzucenia, b) skutecznie szyłam elastyczne tkaniny bez owerloka, 3) czapka wyszła całkiem, całkiem i udało mi się ją ładnie wykończyć.
Krótko. Wierzch w paski to jersey - bawełniana z domieszką czegoś elastycznego, pozostałość z szycia koszuli nocnej. Wnętrze to drugie życie bawełnianej bluzki również z elastyczną domieszką. Właściwie czapa jest dwustronna. A i sam zaintersowany jest zadowolony :)

I tym sposobem popełniłam swoją pierwszę czapkę.

Paper piecing i mój pierwszy, prawdziwy, najprawdziwszy blok!

Z uwagą obserwuję blogi, gdzie doświadczone quilterki publikują swoje prace. Z uwagą, zachwytem i... zazdrością (nie mylić z zawiścią ;) ). Tworzą tak piękne rzeczy, że często dech zapiera.
Wiele Pań para się klasyką, czyli tradycyjnymi blokami i kolorystyką, ale jest też dużo osób, które idą w kierunku nowoczesnych wzorów i barw, które są mi bardzo bliskie, czyli soczystości, tęcze i kontrasty.
Jednym z takich blogów jest Sewing under Rainbow, na którym można znaleźć fantastyczne prace. Regularnie podglądam. Tym bardziej, że Julianna, autorka, często dzieli się również własnymi, pięknymi wzorami. I nadszedł czas, aby w ramach doskonalenia umiejętności uprawiania "prawdziwego" patchworku, a nie tylko PatchTworków, skorzystać z tego dobrodziejstwa i zmierzyć się z jednym ze wzorów.


Blogowy comming out. Zapraszam do lektury.

 Jak w tytule.