Z potrzeby tworzenia... Pasją podszyte... W prezencie... W podzięce... Z okazji i bez okazji... Z sercem... Z duszą...
Rękodzieło.

czwartek, 25 sierpnia 2016

Goool w Hello Sunshine. Po liniach prostych ;-)

Jak wspomniałam w poprzednim poście pod wpływem konkursu Hello Sunshine zrobiłam mały przegląd prac i okazało się, że mogę pokazać coś z przeszłości :-) Ostatnio była to poducha "Taaaka ryba". Dziś czas na "Goool".

Poducha powstała w ramach akcji szycia walentynek dla dzieci z DD (szczegóły TU). 
Ta konkretna uszyta została z myślą o sześcioletnim Oskarze, który jest wielkim fanem Messiego. Zatem nie mogło zabraknąć odpowiednich nawiązań :-)

Granat i bordo to barwy klubowe FC Barcelona. Czerwień i żółty to barwy Katalonii. Ilość pasków i ich układ odwzorowany z herbu. Imię namalowałam farbami do tkanin. Do pikowania użyłam dopasowanych kolorystycznie nici. Co by nie powiedzieć o polskim wypełnieniu bawełnianym, to na kanapkę do poduchy i pikowanie nadaje się wystarczająco :-)

Jak już napisałam, dołączę tą poduchę do konkursu. Choć wczoraj szczęka mi opadła, jak zobaczyłam pracę Uli Buczkowskiej (zobaczcie). Jestem fanką twórczości Uli i padłam na kolana :-)

Trzecią poduchę już sobie podaruję... nawet nie mam czasu zrobić sensownego wpisu. Wolę pokazać Wam moją pierwszą makatkę. Jest bardzo moja i bardzo osobista. Idę właśnie zrobić jej zdjęcia. Marzyłaby mi się dla niej sesja w deszczu, ale następne kilka dni we Wro upaaaały!

Pozdrawiam Was serdecznie. Łapmy słonko, ładujmy baterie na kolejne miesiące.
Basia

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Taaaka ryba w Hello Sunshine :-) Patchwork i malowanie na tkaninie.

Jeszcze przez kilka dni można zgłaszać prace do konkursu Hello Sunshine organizowanego przez Gosię z Quilts My Way. Zgłoszonych zostało już ponad 70(!) prac. A to z pewnością jeszcze nie koniec. Ich różnorodność jest powalająca! Tradycja miesza się z nowoczesnością ;-) I to jest wspaniałe! Nie zazdroszczę Gosi decyzji. 
W związku z tym pomyślałam, że może warto zrobić przegląd prac z tego roku i dodać coś jeszcze od siebie :-)
Po przeglądzie wnioski mam dwa. Po pierwsze, mimo wielu prac mało wśród nich patchworku :-( Na szczęście to już nadrabiam. Po drugie, mam kilka poduszek, w których wykorzystałam niestandardowe rozwiązania i warto je pokazać w konkursie :-)

Zaczynam od walentynkowej poduszki "Taaaka ryba".
Poduszka powstała w ramach akcji szycia Walentynek dla dzieci z DD. O całej akcji można przeczytać TU.
W poduszce wykorzystałam dwie techniki - malowanie na tkaninie i oczywiście patchwork :-)
Obrazek miał być ilustracją największych pasji przyszłego właściciela - fotografii i wędkarstwa. Moim zdaniem fuzja udała się w 100% ;-)
Obrazek otoczyłam ramką z mieszanki tkanin w trójkąty. Cięłam i szyłam niby przypadkowo, a jednak okazało się, że w patchworku nie ma przypadków. Wszystko wbrew pozorom musi być przemyślane, bo nawet chaos musi mieć swój sens ;-) Ramkę przepikowałam liniami łamanymi, a dla równowagi otoczyłam jeszcze grafitową ramką.
Oto efekt.

Zbliżenie na trójkąty...

I zbliżenie na obrazek...

Żółty jest, niebieski również, a i różowy się załapał. Kryteria spełnione, więc tą poduszkę zgłaszam do katerogii "BAGS and PILLOWS".

Za chwilę przypomnę Wam jeszcze dwie poduchy. A potem zapraszam na nowości :-D
Pozdrawiam Was serdecznie.
Basia

piątek, 19 sierpnia 2016

Kolorowo, ubraniowo, niepatchworkowo ;-) Powrót dresówki.

Szyję kilka rzeczy jednocześnie. Jak zwykle. I przestałam z tym walczyć. Zaczęłam wyciągać wnioski :-)
Taki sposób pracy pozwala mi szyć lepiej i bez przymusu, swobodniej i bez ciśnienia. No bo kto mi zabroni ;-)?
Naprzemienność i różnorodność jest zgodna z moją naturą. I czas to sobie jasno powiedzieć :-)
Fakt, zmiana szpulek i stopek jest nieco uciążliwa, ale mam to szczęście, że naprężenia nici są ostatnio dla mnie łaskawe i nie sprawiają kłopotów ;-) 
Oczywiście nie zapominam o zdeklarowanym wykańczaniu UFO'ków, choć nieco zwolniłam na rzecz swobody i czystej przyjemności uwalaniania pomysłów.

Tym sposobem aktualnie na macie mam cudownie rozmnożoną do kwadratu torebkę - szczegóły już niebawem. Dodatkowo już mi bliżej, niż dalej do końca czegoś w rodzaju artquiltu motywującego. 100% mój i nie mam tu na myśli wykonania, a ideę. A w międzyczasie pikuje się kwiatek PP, choć wciąż mam problem z dobraniem tkaniny na wykończenie.

Skoro wszystko to nie nadaje się do publikacji, przypomniałam sobie, że na blogu nie pokazywałam jeszcze moich uszytków "pobocznych". Mowa o ubraniach.
Zatem dziś dresówka w natarciu ;-)

piątek, 5 sierpnia 2016

Kosmetyczka w biedroneczki, kropeczki i... Dzieci mają "wychodne" cz. 2

W ślad za torbą podróżną dla Natki Gagatki uszyłam kosmetyczkę :-)
Zupełnie niespodziewanie, ponieważ pierwotnie rolę kosmetyczki miała pełnić wspomniana torba;-)

O tym, jak to się stało pisałam już w poprzednim poście (TU).

niedziela, 31 lipca 2016

Kosmetyczka? Torba podróżna? Czyli dzieci mają "wychodne" cz. 1

Moja Trzyipółlatka Gagatka pierwszy nocleg poza domem ma już dawno za sobą.
To ważny krok w osiąganiu samodzielności. To błogie chwile dla nas, a dla Niej przednia zabawa. No o Babciach nawet nie wspomnę ;-) Ostatnia wizyta to pobudka o 4:30 i śpiewanko nad śpiącym uchem babci Lilki do 6 (Babcia już jasno, wstawaj!), potem płatki i wizyta po bułeczki w piekarni ;-) Tiaaa...

W związku z tymi wypadami moja Mała Kobietka zapragnęła własnej kosmetyczki.
Wymyśliłam sobie coś na kształt mini torebeczki, w kształcie półkola, na zamek, z uszami. Kształt i funkcja wyszły bezbłędnie, ale z "mini" to się trochę rozminęłam ;-) Jakimś sposobem zupełnie nie złapałam skali i ostatecznie wyszła... mini torba!

To oczywiście oznacza, że kosmetyczkę musiałam uszyć jeszcze raz.

wtorek, 26 lipca 2016

"Młody Jeleń". Rzecz o tym, jak poszłam na żywioł.

To praca z cyklu... co będzie, to będzie...
Ostatecznie wyszło tak...


Na początek poznajcie się bliżej poprzez kilka detali ;-)




A teraz jeszcze kilka szczegółów i ujęć w trakcie powstawania pracy.

poniedziałek, 18 lipca 2016

O! TUTU! Tiul... to da się nosić ;-)

Dziś z cyklu - nadrabiamy pokazywanie uszytków ;-)
Maj, przynajmniej u mnie, obfituje w mnóstwo okazji do obdarowywania.
Dzień Matki plus potrójne urodziny! Jedną z Solenizantek jest córeczka mojej Przyjaciółki. Obie Dziewczyny cieszą uszyte przeze mnie rzeczy, więc w tym roku również chciałam podarować Małej coś mojego.
Pomysł pojawił się, gdy moja Natka Gagatka została obdarowana przez szyjącą ciocię Olę podobnym cudem własnej roboty :-)


Bo można mieć różne opinie na temat tiulu, ale jedno jest pewne.

Każda Mała Księżniczka, Elficzka, czy Wróżka pokocha TUTU!