Z potrzeby tworzenia... Pasją podszyte... W prezencie... W podzięce... Z okazji i bez okazji... Z sercem... Z duszą...
Rękodzieło.

sobota, 24 września 2016

"Młody Jeleń" na Blogger's Quilt Festival...

Jak wspomniałam w poprzednim wpisie, mimo wątpliwości zgłosiłam już jedną pracę do The Blogger's Quilt FestivalMożna zgłosić dwie, więc...

The second work I'm submitting to The Blogger's Quilt Festival is THE DEER.
You can read more about this pillow  HERE.
I am submitting this work under Home Machine Quilted Category.


Jako drugą zgłaszam poduchę
MŁODY JELEŃ
Więcej o tej pracy poczytacie TU.
Jelenia zgłaszam do kategorii Home Machine Quilted.

I've used "Not so spring deer" pattern designed by Julianna from Sewing under RainbowI quilted all on my domestic machine Singer 8280 (free motion quilting).
Pillow size: 36x40cm. 

Do uszycia przedniego panelu wykorzystałam wzór Julki z bloga Jednoiglec. 
To Paper Piecing w wersji zszywanej ręcznie. Na początku wyglądał tak...

Jak już pisałam, po uszyciu bloku nie miałam pomysłu na całokształt tej pracy, więc po prostu pikowałam, co mi igła pod rękę naniosła.

100% free motion quilting ;-) I wszystko z użyciem zwykłego małego Singera i stopki do pikowania (cerowania).





Do wypikowania jelenia użyłam trzech nici - dwie w odcieniach brązu i jedną beżową. 
Tło pikowałam w esy-floresy przypominające wijące się pnącza. Użyłam dwóch odcieni zieleni, co szczególnie dobrze widać na odwrocie.


Poducha ma prawie standardowy wymiar 36x40cm. 

Dziękuję serdecznie za uwagę :-)
Basia



"Deszczowa Tęcza" na Blogger's Quilt Festival...

Nie ukrywam, że miałam wątpliwości, czy w ogóle zgłaszać prace...
Rozwiały je Koleżanki Quilterki, które mimo "festiwalowej przeszłości" zaprezentowały swoje dzieła.


The first quilt I'm submitting to The Blogger's Quilt Festival is RAINY RAINBOW.
You can read more about this quilt HERE.
I am submitting this quilt under ROYGBIV Quilt Category - it's my favorite category.


Zatem pierwszą pracą, którą zgłaszam do The Blogger's Quilt Festival jest moja ukochana 
DESZCZOWA TĘCZA
Więcej o tym quilcie poczytacie TU.

niedziela, 28 sierpnia 2016

Kap, kap... podobno po każdej burzy w końcu wychodzi słońce...

Zbierało się na burzę... a właściwie huragan. 
To taki moment, w którym trzeba coś zrobić, żeby nie zmieść wszystkiego po drodze. Włóczyłam się po mieście ponad 3h. Antyradio grało jakby wyłącznie dla mnie. Przypomniałam sobie, że jeżdżenie tramwajem, zatopienie w muzyce, przyglądanie się ludziom i miastu pozwala mi złapać oddech, pobyć sama ze sobą.

foto: Mozdyn

Tego wieczoru wrocławski rynek był magiczny. Godzinę wpatrywałam się w dzieciaki biegające za gigantycznymi bańkami. Chłopiec w potarganych szortach, mała Cyganeczka i dziewczynka w różowej sukience niczym laleczka z porcelany. Wszystkie śmiały się i rozrabiały dokładnie tak samo. Nie miało znaczenia skąd pochodzą i dokąd wrócą. Bańki błyszczały kolorowym blaskiem, odbijając światła zabytkowych latarni. Szum fontanny konkurował z dźwiękiem skrzypiec ulicznych muzyków. Wszędzie przyjemny gwar, szum, stukot obcasów. Sałatka smakowała mi jak nigdy. Zimny "bursztyn" również ;-) Kolejną godzinę wpatrywałam się w okno jednej z zabytkowych kamienic, w którym trwał niesamowity spektakl cieni. Później dowiedziałam się, że to muzeum Mickiewicza (mam zaległości).
W drodze do domu ponownie zatonęłam w obłoku baniek mydlanych. Nie było osoby, która nie próbowałaby ich dosięgnąć. Nie było twarzy, na której ten widok nie namalowałby choćby drobnego uśmieszku. Wreszcze poczułam się lżejsza.
 
foto: Mozdyn

I powstała makatka. 

czwartek, 25 sierpnia 2016

Goool w Hello Sunshine. Po liniach prostych ;-)

Jak wspomniałam w poprzednim poście pod wpływem konkursu Hello Sunshine zrobiłam mały przegląd prac i okazało się, że mogę pokazać coś z przeszłości :-) Ostatnio była to poducha "Taaaka ryba". Dziś czas na "Goool".

Poducha powstała w ramach akcji szycia walentynek dla dzieci z DD (szczegóły TU). 
Ta konkretna uszyta została z myślą o sześcioletnim Oskarze, który jest wielkim fanem Messiego. Zatem nie mogło zabraknąć odpowiednich nawiązań :-)

Granat i bordo to barwy klubowe FC Barcelona. Czerwień i żółty to barwy Katalonii. Ilość pasków i ich układ odwzorowany z herbu. Imię namalowałam farbami do tkanin. Do pikowania użyłam dopasowanych kolorystycznie nici. Co by nie powiedzieć o polskim wypełnieniu bawełnianym, to na kanapkę do poduchy i pikowanie nadaje się wystarczająco :-)

Jak już napisałam, dołączę tą poduchę do konkursu. Choć wczoraj szczęka mi opadła, jak zobaczyłam pracę Uli Buczkowskiej (zobaczcie). Jestem fanką twórczości Uli i padłam na kolana :-)

Trzecią poduchę już sobie podaruję... nawet nie mam czasu zrobić sensownego wpisu. Wolę pokazać Wam moją pierwszą makatkę. Jest bardzo moja i bardzo osobista. Idę właśnie zrobić jej zdjęcia. Marzyłaby mi się dla niej sesja w deszczu, ale następne kilka dni we Wro upaaaały!

Pozdrawiam Was serdecznie. Łapmy słonko, ładujmy baterie na kolejne miesiące.
Basia

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Taaaka ryba w Hello Sunshine :-) Patchwork i malowanie na tkaninie.

Jeszcze przez kilka dni można zgłaszać prace do konkursu Hello Sunshine organizowanego przez Gosię z Quilts My Way. Zgłoszonych zostało już ponad 70(!) prac. A to z pewnością jeszcze nie koniec. Ich różnorodność jest powalająca! Tradycja miesza się z nowoczesnością ;-) I to jest wspaniałe! Nie zazdroszczę Gosi decyzji. 
W związku z tym pomyślałam, że może warto zrobić przegląd prac z tego roku i dodać coś jeszcze od siebie :-)
Po przeglądzie wnioski mam dwa. Po pierwsze, mimo wielu prac mało wśród nich patchworku :-( Na szczęście to już nadrabiam. Po drugie, mam kilka poduszek, w których wykorzystałam niestandardowe rozwiązania i warto je pokazać w konkursie :-)

Zaczynam od walentynkowej poduszki "Taaaka ryba".
Poduszka powstała w ramach akcji szycia Walentynek dla dzieci z DD. O całej akcji można przeczytać TU.
W poduszce wykorzystałam dwie techniki - malowanie na tkaninie i oczywiście patchwork :-)
Obrazek miał być ilustracją największych pasji przyszłego właściciela - fotografii i wędkarstwa. Moim zdaniem fuzja udała się w 100% ;-)
Obrazek otoczyłam ramką z mieszanki tkanin w trójkąty. Cięłam i szyłam niby przypadkowo, a jednak okazało się, że w patchworku nie ma przypadków. Wszystko wbrew pozorom musi być przemyślane, bo nawet chaos musi mieć swój sens ;-) Ramkę przepikowałam liniami łamanymi, a dla równowagi otoczyłam jeszcze grafitową ramką.
Oto efekt.

Zbliżenie na trójkąty...

I zbliżenie na obrazek...

Żółty jest, niebieski również, a i różowy się załapał. Kryteria spełnione, więc tą poduszkę zgłaszam do katerogii "BAGS and PILLOWS".

Za chwilę przypomnę Wam jeszcze dwie poduchy. A potem zapraszam na nowości :-D
Pozdrawiam Was serdecznie.
Basia

piątek, 19 sierpnia 2016

Kolorowo, ubraniowo, niepatchworkowo ;-) Powrót dresówki.

Szyję kilka rzeczy jednocześnie. Jak zwykle. I przestałam z tym walczyć. Zaczęłam wyciągać wnioski :-)
Taki sposób pracy pozwala mi szyć lepiej i bez przymusu, swobodniej i bez ciśnienia. No bo kto mi zabroni ;-)?
Naprzemienność i różnorodność jest zgodna z moją naturą. I czas to sobie jasno powiedzieć :-)
Fakt, zmiana szpulek i stopek jest nieco uciążliwa, ale mam to szczęście, że naprężenia nici są ostatnio dla mnie łaskawe i nie sprawiają kłopotów ;-) 
Oczywiście nie zapominam o zdeklarowanym wykańczaniu UFO'ków, choć nieco zwolniłam na rzecz swobody i czystej przyjemności uwalaniania pomysłów.

Tym sposobem aktualnie na macie mam cudownie rozmnożoną do kwadratu torebkę - szczegóły już niebawem. Dodatkowo już mi bliżej, niż dalej do końca czegoś w rodzaju artquiltu motywującego. 100% mój i nie mam tu na myśli wykonania, a ideę. A w międzyczasie pikuje się kwiatek PP, choć wciąż mam problem z dobraniem tkaniny na wykończenie.

Skoro wszystko to nie nadaje się do publikacji, przypomniałam sobie, że na blogu nie pokazywałam jeszcze moich uszytków "pobocznych". Mowa o ubraniach.
Zatem dziś dresówka w natarciu ;-)