czwartek, 8 lutego 2018

Konkursowa patchworkowa zawieszka choinkowa ;-)

Tytuł wyskoczył, jak królik z kapelusza ;-) Rym na rymie... a co tam ;-)

Luty dopadł mnie znienacka*.
Nic nowego. Blog zwoooolnił znacząco. Cieszę się, że jeszcze zaglądacie, bo lubię napisać tu kilka słów, zdań, a nawet potężny referat ;-) Lubię "dopieścić" przekaz i zdjęcia. Tym bardziej, że w codziennej pogoni tęskno mi za wszystkim, co kryje się pod hasłem "slow".

Dziś pokażę Wam jedną z zaległości. To zawieszka choinkowa, którą przygotowałam na konkurs zorganizowany przez firmę Strima. Zadanie polegało na uszyciu - ręcznie lub maszynowo, dowolną techniką - ozdoby choinkowej. Zapragnęłam zmierzyć się z tym zadaniem patchworkowo.

Tak się złożyło, że świątecznych szmatek mam jak na lekarstwo. Zatem ruszyłam na poszukiwania - tkanin i natchnienia.
Oczywiście zazwyczaj w takich sytuacjach rozwija się zarówno myśl zasadnicza, jak i poboczne. Tym razem nie mogło być inaczej. 
W efekcie znalazłam pomysł na ozdobę i... świąteczny bieżnik ;-)
Ciekawostką jest natomiast fakt, że do wykonania pracy konkursowej wykorzystałam... skrawki z szycia bieżnika. Ot taki tam produkt uboczny... pytanie tylko który ;-)

Pomysł na zawieszkę zaczerpnęłam stąd Flat Patchwork Star Ornament.
Wykorzystałam skrawki tkanin kupionych w Craftfabric. Część z nich jest przepięknie metalizowana. Będzie to lepiej widoczne przy prezentacji bieżnika... gdy go skończę ;-)

Jedna strona to taka plecionka z małych prostokątów przyszywanych ręcznie srebrną nicią i zawijanych w "jodełkę". W tutorialu, z którego korzystałam jest to dobrze zaprezentowane.

Z drugiej strony wykadrowałam śliczną srebrzoną wróżkę, którą otoczyłam gwiazdą z podwiniętych i przyszytych ręcznie prostkątów z popielatej, delikatnie metalizowanej tkaniny. 

Na koniec, zrządzeniem losu, trafiłam w Craftfabric na piękną srebrną lamówkę, która idealnie zwieńczyła pracę.
Zawieszka ma ~10cm średnicy. Usztywnona jest ociepliną poliestrową. Każdy jej centymetr szyłam ręcznie.

Pracę wysłałam. Nie wygrała i niestety nie dostała się nawet do setki najciekawszych prac prezentowanych na stronie firmy. Najważniejsze jednak, że mnie osobiście i moim najbliższym zawieszka podobała się niesamowicie. Mam nadzieję, że poszła w dobre ręce i zdobi strimowe choinki ;-) Ja natomiast korzystam z firmowego kalendarza i fajnego firmowego worko-plecaka :-)

Na zakończenie, choć nie przepadam za "ujawnianiem" nieskończonych prac, pokażę Wam fragment wspomnianego bieżnika. Baaardzo liczyłam, że będzie ozdobą mojego świątecznego stołu, ale nie doczekał się plecków i lamówki. Poczeka zatem do przyszłego roku.

Dziś to wszystko. Zastanawiam się, co pokazać Wam następnym razem. A może Wy zdecydujcie?

1. Szczegóły pracy z konkursu "Raz na ludowo" wraz z rodzinnymi góralskimi pamiątkami?

2. A może jakieś ciuchy, które naprodukowałam w międzyczasie-niedoczasie? 

3. Mam też kilka ufoków "bez przydziału", więc może wspólnie zdecydujemy, co z nich powstanie?

Dajcie znać w komentarzach, a tymczasem do następnego :-)
Basia


 * dałabym głowę, że pisze się "z nienacka", a jednak nie ;-)

czwartek, 11 stycznia 2018

UWAGA AUKCJE WOŚP! Serca dla WOŚP #2. Wspólne szycie Stowarzyszenia Polskiego Patchworku.

Witajcie :-)
Ja dziś "jak po ogień" ;-) Chciałam uzupełnić wpis dotyczący szycia dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. 

Kołderka plus 3 poduchy - taki jest efekt wspólnego szycia przez członków Stowarzyszenia Polskiego Patchworku, o którym już pisałam w tym poście Serca dla WOŚP #1...

A oto efekt w dużym skrócie.


To jest narzuta uszta przez quilterki ze Stowarzyszenia Polskiego Patchworku.
Kilkadzsiesiąt osób w całej Polsce szyło serduszka - są wśród nich moje dwa :-).
Potem kilkanaście zszywało je na spotkaniu w Łodzi. Następnie w Warszawie kilka Dziewczyn pikowało, lamowało, dopieszczało. Aż w końcu została przygotowana aukcja z pięknym opisem.
Relację z poszczególnych etapów i więcej fotek znajdziecie na stronie Stowarzyszenia. Polecam. -> Relacja SPP

Link do aukcji: Narzuta pt. Niesforne serce



Jak wspomniałam z nadwyżki serc Dziewczyny zmontowały jeszcze 3 poduchy.
Jak napisała jedna z Koleżanek - Kamila - te poduchy idealnie wpisują się w klimat zbliżających się walentynek. Chyba sama się skuszę ;-)

Link do aukcji: Poducha 1

Link do aukcji: Poducha 2


Link do aukcji: Poducha 3

Zdjęcia w moim wpisie pochodzą ze strony SPP, a ich autorką jest Hania Sierbierwska.

Podsumowując. To jest szycie serc od serc dla serc :-) Jedyne takie na świecie!
Produkty dobroci, współpracy i organizacji :-)

Podjacie dalej, jeśli macie ochotę. Niech wieść niesie się w świat - w Polsce i za granicą.

Pozdrawiam Was i do następnego wpisu 
Basia

niedziela, 31 grudnia 2017

Noworocznie...

Nowy Rok już za chwilę. 2018. Kolejny styczeń. Myślałam o podsumowaniu.
W zamian zrobiłam przegląd UFO'ków.

Mijający rok był dla mnie... trudny, ważny, przełomowy. Niezwykle znaczący. Głównie życiowo. Ogrom nauki za mną. Mnóstwo ciężkiej pracy. O sobie, dla siebie, nad sobą.
W ciągu tego roku zmieniło się tak wiele. W końcu.
Kolejny rok prawdopodobnie będzie pełen nowego. I widziany z innej, niż dotąd, perspektywy. Oby.

Z podsumowań tylko wspomnę, że uszyłam kilka ładnych patchworkowych rzeczy :-) Wzięłam udział w 3 konkursach. Nie o wszystkim zdążyłam napisać i pokazać. Czas nie rozciąga się w nieskończoność. Nie da się robić wszystkiego na raz. A szkoda ;-) Będę nadrabiać. 

Uszyłam też sporo ciuchów. Nawet dla siebie :-D To trudna sztuka! Powolutku też będę Wam je pokazywać.


Chciałam jeszcze napisać, że pozbyłam się 16kg, ale finalnie pozbyłam się czegoś znacznie cięższego :-) I chociaż początkowo zrzucenie tych kilogramów było dla mnie celem samym w sobie, to dziś powoli staje się raczej efektem ubocznym ;-) 

W kolejnym roku życzę Wam przede wszystkim zdrowia :-) Zaraz za nim równowagi, która pozwoli Wam robić wszystko w odpowiednim dla Was czasie, tempie i ilości. Po prostu :-)

Sobie życzę dokładnie tego samego. A na dokładkę jeszcze więcej dystansu i równowagi. Chłonnego umysłu i serca. I oczywiście czasu na pasje. Wszystkie ;-)

Wszystkiego dobrego w nadchodzącym roku. 
Basia

czwartek, 7 grudnia 2017

Dziewczyński Kalendarz Adwentowy.

Już dwa, a może nawet trzy lata temu nosiłam się z zamiarem przygotowania kalendarzy adwentowych dla moich dzieci. Tym bardziej, że każdego roku sieć zalewa fala, mniej lub bardziej oryginalnych pomysłów na hendmejdowe realizacje. Oczywiście początkowo ja także chciałam zrobić coś swojego, autorskiego. Jednak "życie" coraz częściej studzi moje zapędy w tej kwestii. Uznałam więc, że równie dobre będzie to, co oferują sklepy do przygotowania samodzielnie.
Oczywiście mimo zakupienia "gotowych" paneli, postanowiłam nadać im nieco indywidualnego charakteru. No nie mogło być inaczej :-D
W efekcie powstały dwa kalendarze.

Dziś pokażę Wam dziewczyński. 
Panel kupiłam w Craftfabric (a dokładnie w craftfabricowej grupie na FB). Całość była w jednym kawałku. Połowa to tło, a połowa obrazki do wycięcia. Założenie oryginału było takie, aby na tło naszyć rzędy kieszonek (kieszonki były wydrukowane w pasach z zapasem na złożenie i szwy). 

Ja poszłam o krok dalej i wymyśliłam sobie... woreczki. W dodatku z... podszewką (bo drażnią mnie nitki w środku).
Tak, zgadza się, kuuupa roboty. Dotarło do mnie przy 5, a może 10... 

W każdym z 25 woreczków, zostawiłam tunel i jednen otwór na sznurek. Jak się później okazało otwory trochę za małe, więc sznurek zamieniłam na wstążkę. Po przymiarce do tła okazało się, że woreczki wyglądałyby lepiej zawieszone równo, więc przerobiłam tak, aby wstążka wychodziła z dwóch stron.



Tło powiększyłam o ciemnoniebieską ramkę w grochy i dodałam różową lamówkę. Całość (z ociepliną i tyłem) przepikowałam "z wolnej ręki" w fale i esy-floresy na ramce. Kolejna przymiarka pokazała jednak, że przydałoby się coś na brzegach, bo było trochę "łyso". Dodałam kombinowane choinki, które "przypikowałam" do tła.

Początkowy plan zakładał zawieszenie woreczków na guzikach. Niestety zgapiłam się z ich zakupem i nie dotarłyby na czas. Zupełnie przypadkiem trafiłam w empiku dużą paczkę drewnianych, kolorowych koralików. Różne kształty i kolory. I to był strzał w 10!
Dobrałam odpowiednie. Przyszyłam.
Na marginesie dodam, że największe koraliki idealnie nadały się na tęczowe korale dla mnie :-D Taka nagroda za trud ;-)
  

Voila!

A co do zawartości, to podzielę się z Wami informacyjnie, bo może komuś się przyda :-).
Chcieliśmy, aby zawartość woreczków to było coś więcej niż maleńka słodycz. Dlatego codziennie do każdego wkładamy również drobne zadanie - laurka urodzinowa dla babci i dziadka, pościelenie łóżka czy złożenie piżamki (choć to zupełna zadaniowa klapa, bo nasza 5latka robi to ostatnio zanim się obejrzę :-D), zrobienie ozdób na choinkę, zrobienie ciastek, napisanie listu do Mikołaja. Czasem zamiast słodyczy wkładamy drobiazgi - przypinka na bluzkę, balonik, naklejka. 
Ale...... od przyszłego tygodnia mamy inny plan. Nasze dzieciaczki (5l. i 3l.) jakiś czas temu zaraziły się... lego! Bosko, bo ja też bardzo lubię, a mój mąż uwielbia ;-) 
Zatem, przez cały tydzień, codziennie będą znajdować kilka klocków i składać jeden element małego zestawu. Mam nadzieję, że im się spodoba taka zabawa :-) Mam nadzieję również, że to nauczy Ich, choć ociupinkę, że czekanie i dawkowanie przyjemności może być fajne :-)

Z mikołajkowym pozdrowieniem żegnam się do nastepnego wpisu.
Basia 

ps. W ferworze walki, aby zdążyć z kalendarzami do 1 grudnia, kompletnie zapomniałam o patencie na ich zawieszenie... Na razie wiszą na dwustonnej taśmie ;-)

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Wernisaż Raz na Ludowo we Wrocławiu - subiektywnie.

* Wpis dedykowany Stowarzyszeniu Polskiego Patchworku :-)
LINK do galerii prac w całości.

Stało się! 18 listopada we Wrocławiu odbył się długo przeze mnie wyczekiwany wernisaż  wystawy konkursu "Raz na ludowo". 

Jako rodowita Wrocławianka, członek SPP oraz autorka jednej z prac, nie mogłam opuścić takiego wydarzenia. Mimo akademickiego spóźnienia, spędziłam niemalże dwie fantastyczne godziny w doborowym towarzystwie i w otoczeniu pięknych patchworków.



Wernisaż odbył się we wrocławskiej Cepelii, miejscu urokliwym, przepełnionym polską kulturą, tradycją i pięknem pracy ludzkich rąk.
Musicie wiedzieć, że organizatorzy dołożyli starań, aby nasze prace prezentowały się jak najlepiej. Ekspozyję zaplanowano tak, aby sąsiadujące prace współgrały ze sobą. Zostały dobrane stylem, klimatem, techniką. Miękkie oświetlenie punktowe ładnie podkreśliło pikowanie.

Idąc w stonę Rynku nie sposób ominąć TAKIEJ wizytówki. Kaskada kolorów, to doskonały wybór. Cudowne zaproszenie, które nie ujdzie uwadze przechodniów. 
Folkkolor - Ewa Pasińska

Serca dla WOŚP #1. Wspólne szycie Stowarzyszenia Polskiego Patchworku.

Jestem. Szyję. I gdy staję przed wyborem - szyć, czy blogować - wybór chyba nie pozostawia wątpliwości, prawda?
Fragmenty moich aktywności można podglądać na FB. Co dalej? Zobaczymy.

Tymczasem, dziś chciałabym pokazać Wam specjalne bloki. 
Powstały one w ramach wspólnego szycia zainicjowanego przez Stowarzyszenie Polskiego Patchworku, którego jestem członkiem.
Projekt przygotowywany jest z okazji najbliższego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Bloki szyją się w całej Polsce. Moje powędrowały właśnie do Łodzi na wspólne zszywanie. Niebawem staną się częścią narzuty, która zostanie przekazana na aukcję WOŚP. Z pewnością pokażę Wam efekt końcowy, którego sama jestem niesamowicie ciekawa :-)

Pierwsze moje serce, to aplikacja z podwiniętymi brzegami. Podwijałam je na szablonach, zaprasowywałam i naszywałam na tło.
Zainspirowała mnie TA OTO PRACA (kliknij).

Drugie serce to prosty blok, w którym wykorzystałam tkaninę z gotowym motywem. Po wykadrowaniu, obszyłam motyw jasnymi trójkątami i dodałam ramkę.

W całym tym szyciu największym wyzwaniem okazało się docięcie bloków do wymaganego rozmiaru. Nie mam calowej linijki i musiałam wykorzystać skalę z maty.

Powyższe bloki przekazałam dziewczynom z SPP.

Wspomnę jeszcze, że w sumie uszyłam ich cztery. Te poniżej nie przeszły jednak mojej wewnętrznej kontroli jakości ;-)



Rozmiar kwadracików (4cm przed wszyciem), różnice w gramaturze i splocie tkanin plus "cojeszczeniewiem" sprawiły, że kilka elementów rozjechało się. Do tego kompletnie rozminęłam się z końcowym rozmiarem bloków. Pikselowe serca na szczęście nie zmarnują się i powstanie kołderka dla lali. Kiedyś.

Dziś to wszystko. Mam nadzieję, że w najbliszym czasie uda mi się opublikować kilka zaległych postów, a także stworzyć zbiorczy wpis na temat moich zmagań z szyciem ubrań.
Pozdrawiam Was i dziękuję za obecność.

Basia

ps. Mój inny, nieszyciowy projekt-wyzwanie, o którym kiedyś wspominałam zrealizowałam już w 60% :-) Gdy osiągnę cel pochwalę się Wam. Obiecuję :-) 

piątek, 29 września 2017

Miejski klimat zza oceanu. Kosmetyczka dla Nastolatki.

Pod koniec sierpnia pisałam o kolorowej "nerce" dla pewnej Nastolatki.
Przy tej okazji wspomniałam, że w ramach tegoż prezentu szyłam również kosmetyczkę.

W tym przypadku Ciocia (zamawiająca) dała mi "wolną rękę" w kwestii wyboru tkanin. W zasadzie zlecenie marzenie.
Chociaż muszę przyznać, że dopasowanie kompozycji pod przyszłą Właścicielkę było dla mnie wyzwaniem.  Widziałam jedynie kilka zdjęć, poza tym wiedziałam jak ma na imię, ile ma lat, skąd pochodzi i gdzie mieszka. Tyle. 


Przeanalizowałam w sumie 3 projekty. Pierwszy, z sowami, już dawno "chodził" mi po głowie, jednak uznałam, że pasuje do kogoś dojrzalszego. Drugi, z Alicją, także mam w wyobraźni od dawna, jednak doszłam do wniosku, że do tej konkretnej Dziewczyny pasuje coś innego. 
Ostatecznie, słuchając intuicji, dobrałam wzory do informacji o przyszłej Właścicielce. Ciemnowłosa, z nostalgicznym spojrzeniem, piękna dziewczyna, z zamiłowaniem do soczystego różu.