Z potrzeby tworzenia... Pasją podszyte... W prezencie... W podzięce... Z okazji i bez okazji... Z sercem... Z duszą...
Rękodzieło.

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Taaaka ryba w Hello Sunshine :-) Patchwork i malowanie na tkaninie.

Jeszcze przez kilka dni można zgłaszać prace do konkursu Hello Sunshine organizowanego przez Gosię z Quilts My Way. Zgłoszonych zostało już ponad 70(!) prac. A to z pewnością jeszcze nie koniec. Ich różnorodność jest powalająca! Tradycja miesza się z nowoczesnością ;-) I to jest wspaniałe! Nie zazdroszczę Gosi decyzji. 
W związku z tym pomyślałam, że może warto zrobić przegląd prac z tego roku i dodać coś jeszcze od siebie :-)
Po przeglądzie wnioski mam dwa. Po pierwsze, mimo wielu prac mało wśród nich patchworku :-( Na szczęście to już nadrabiam. Po drugie, mam kilka poduszek, w których wykorzystałam niestandardowe rozwiązania i warto je pokazać w konkursie :-)

Zaczynam od walentynkowej poduszki "Taaaka ryba".
Poduszka powstała w ramach akcji szycia Walentynek dla dzieci z DD. O całej akcji można przeczytać TU.
W poduszce wykorzystałam dwie techniki - malowanie na tkaninie i oczywiście patchwork :-)
Obrazek miał być ilustracją największych pasji przyszłego właściciela - fotografii i wędkarstwa. Moim zdaniem fuzja udała się w 100% ;-)
Obrazek otoczyłam ramką z mieszanki tkanin w trójkąty. Cięłam i szyłam niby przypadkowo, a jednak okazało się, że w patchworku nie ma przypadków. Wszystko wbrew pozorom musi być przemyślane, bo nawet chaos musi mieć swój sens ;-) Ramkę przepikowałam liniami łamanymi, a dla równowagi otoczyłam jeszcze grafitową ramką.
Oto efekt.

Zbliżenie na trójkąty...

I zbliżenie na obrazek...

Żółty jest, niebieski również, a i różowy się załapał. Kryteria spełnione, więc tą poduszkę zgłaszam do katerogii "BAGS and PILLOWS".

Za chwilę przypomnę Wam jeszcze dwie poduchy. A potem zapraszam na nowości :-D
Pozdrawiam Was serdecznie.
Basia

piątek, 19 sierpnia 2016

Kolorowo, ubraniowo, niepatchworkowo ;-) Powrót dresówki.

Szyję kilka rzeczy jednocześnie. Jak zwykle. I przestałam z tym walczyć. Zaczęłam wyciągać wnioski :-)
Taki sposób pracy pozwala mi szyć lepiej i bez przymusu, swobodniej i bez ciśnienia. No bo kto mi zabroni ;-)?
Naprzemienność i różnorodność jest zgodna z moją naturą. I czas to sobie jasno powiedzieć :-)
Fakt, zmiana szpulek i stopek jest nieco uciążliwa, ale mam to szczęście, że naprężenia nici są ostatnio dla mnie łaskawe i nie sprawiają kłopotów ;-) 
Oczywiście nie zapominam o zdeklarowanym wykańczaniu UFO'ków, choć nieco zwolniłam na rzecz swobody i czystej przyjemności uwalaniania pomysłów.

Tym sposobem aktualnie na macie mam cudownie rozmnożoną do kwadratu torebkę - szczegóły już niebawem. Dodatkowo już mi bliżej, niż dalej do końca czegoś w rodzaju artquiltu motywującego. 100% mój i nie mam tu na myśli wykonania, a ideę. A w międzyczasie pikuje się kwiatek PP, choć wciąż mam problem z dobraniem tkaniny na wykończenie.

Skoro wszystko to nie nadaje się do publikacji, przypomniałam sobie, że na blogu nie pokazywałam jeszcze moich uszytków "pobocznych". Mowa o ubraniach.
Zatem dziś dresówka w natarciu ;-)

piątek, 5 sierpnia 2016

Kosmetyczka w biedroneczki, kropeczki i... Dzieci mają "wychodne" cz. 2

W ślad za torbą podróżną dla Natki Gagatki uszyłam kosmetyczkę :-)
Zupełnie niespodziewanie, ponieważ pierwotnie rolę kosmetyczki miała pełnić wspomniana torba;-)

O tym, jak to się stało pisałam już w poprzednim poście (TU).

niedziela, 31 lipca 2016

Kosmetyczka? Torba podróżna? Czyli dzieci mają "wychodne" cz. 1

Moja Trzyipółlatka Gagatka pierwszy nocleg poza domem ma już dawno za sobą.
To ważny krok w osiąganiu samodzielności. To błogie chwile dla nas, a dla Niej przednia zabawa. No o Babciach nawet nie wspomnę ;-) Ostatnia wizyta to pobudka o 4:30 i śpiewanko nad śpiącym uchem babci Lilki do 6 (Babcia już jasno, wstawaj!), potem płatki i wizyta po bułeczki w piekarni ;-) Tiaaa...

W związku z tymi wypadami moja Mała Kobietka zapragnęła własnej kosmetyczki.
Wymyśliłam sobie coś na kształt mini torebeczki, w kształcie półkola, na zamek, z uszami. Kształt i funkcja wyszły bezbłędnie, ale z "mini" to się trochę rozminęłam ;-) Jakimś sposobem zupełnie nie złapałam skali i ostatecznie wyszła... mini torba!

To oczywiście oznacza, że kosmetyczkę musiałam uszyć jeszcze raz.

wtorek, 26 lipca 2016

"Młody Jeleń". Rzecz o tym, jak poszłam na żywioł.

To praca z cyklu... co będzie, to będzie...
Ostatecznie wyszło tak...


Na początek poznajcie się bliżej poprzez kilka detali ;-)




A teraz jeszcze kilka szczegółów i ujęć w trakcie powstawania pracy.

poniedziałek, 18 lipca 2016

O! TUTU! Tiul... to da się nosić ;-)

Dziś z cyklu - nadrabiamy pokazywanie uszytków ;-)
Maj, przynajmniej u mnie, obfituje w mnóstwo okazji do obdarowywania.
Dzień Matki plus potrójne urodziny! Jedną z Solenizantek jest córeczka mojej Przyjaciółki. Obie Dziewczyny cieszą uszyte przeze mnie rzeczy, więc w tym roku również chciałam podarować Małej coś mojego.
Pomysł pojawił się, gdy moja Natka Gagatka została obdarowana przez szyjącą ciocię Olę podobnym cudem własnej roboty :-)


Bo można mieć różne opinie na temat tiulu, ale jedno jest pewne.

Każda Mała Księżniczka, Elficzka, czy Wróżka pokocha TUTU!



środa, 13 lipca 2016

Lody nie tylko dla ochłody! Otulacz niemowlęcy.

Pod koniec wiosny Znajoma zapytała mnie, czy uszyłabym otulacz dla jej córeczki.
Trzymiesięczna Pola uwielbia spać ciasno otulona, zawinięta niczym maleńki, słodki naleśnik ;-) Dopiero wówczas spokojnie śpi. Zarówno Ona, jak i rodzice ;-) Wiadomo.
Dotychczasowy polarowy otulacz zupełnie nie nadawał się na nadchodzące ciepłe noce. A poza tym, zwyczajnie stał się za mały.

Po ustaleniu szczegółów podjęłam wyzwanie.